AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

O chłopcu, który lubi różowy kolor

Mój cień jest różowy, reż. Bartosz Kurowski, Teatr Pinokio w Łodzi
Pracownik Instytutu Kultury Współczesnej UŁ, redaktor miesięcznika „Dialog”.
A A A
fot. HaWa  

W tym przedstawieniu, podobnie jak w stanowiącej podstawę scenariusza książce Scotta Stuarta, nie ma owijania w bawełnę. Kilkuletni bohater odkrywa, że różni się od swoich kolegów, że lubi sukienki i różowy kolor. Gdyby był nastolatkiem, stałby się bohaterem serialu na Netfliksie. Jest jednak młodszy podobnie, jak oglądający go widzowie. Spektakl staje się więc wyzwaniem.

Bo że jest lekcją tolerancji, to oczywiste, więc szkoda słów. Ale nie można przejść obojętnie wobec faktu, że artyści Pinokia decydują się na pewne ryzyko: jak zareagują dzieci? Festiwalem śmiechu i kpin z głównego bohatera? Zrozumieniem? Obojętnością? Bohaterowie poszukujący własnej tożsamości pojawiali się już w obu łódzkich teatrach młodego widza, ale chyba nigdy nie mieli swojego miejsca w samym centrum fabuły, ani też nigdy nie mówili o swojej wyjątkowości tak bezpośrednio. W spektaklu Mój cień jest różowy nie ma zaś niedopowiedzeń ani ukrywania się za metaforami zrozumiałymi bardziej dla rodziców niż dla ich dzieci. Główny bohater po prostu ubiera się w sukienkę, gdy ma iść do szkoły, i robi to niejako wbrew najbliższemu otoczeniu. Co więcej, decyzja ta prowadzi i do nieporozumienia w szkole, i do spięcia z ojcem: tolerancja – podobnie jak w życiu – nie jest tu cechą zapisaną w DNA.

Ta chropowatość opowieści jest miarą jej dorosłości. Nie dostajemy na scenie sielskiego obrazka z życia rodziny, w której zafascynowany futbolem i mechaniką samochodową ojciec, potrafi przełknąć prawdę o swoim dziecku, jakby przełykał duży łyk zimnego Lecha. Ma problem. Nie chce syna w sukienkach i doskwiera mu brak porozumienia z dzieckiem. Uczyć się będzie powoli, z oczywistym trudem, by z czasem dać wreszcie dziecku wsparcie. Prawdziwość tej przemiany będzie na tyle poruszająca, że niejeden z widzów uzna być może, że głównym bohaterem tej sztuki jest właśnie tata – mimo że na scenie pojawiać się będzie na pewno rzadziej od swojego dziecka. Cóż z tego – największe przemiany nierzadko dokonują się bez fajerwerków.

Reżyser i autor adaptacji, Bartosz Kurowski, tę realistyczną opowieść metaforyzuje na tyle, by wykorzystać urok teatralnego medium i nie idzie o krok dalej. Syn i ojciec mają na scenie swoje alter ego: osobiste cienie, jakby lustrzane odbicia, z którymi będą się spierać, bądź w których będą odnajdywali oparcie. Ze dwa razy przemówią także postaci z obrazów: przodkowie rodu – jak się okaże – o wiele bardziej wyrozumiali dla kilkulatka niż jego współczesne, najbliższe otoczenie. Najpierw zaśmieją się, a później będą już „zwyczajni” koledzy i koleżanki ze szkolnej ławki. Tyle. Nic więcej. W sam raz, by nie rozmyć opowieści w efektownych teatralnych obrazach, i w sam raz, by pokazać widzom pełne artystycznego uroku sceny.

Nie zawsze przemawiała do mnie dramaturgia tego przedstawienia. Fragmentaryczna fabuła odziedziczona po książce obrazkowej Scotta Stuarta sprawia, że widz poznaje losy bohatera od epizodu do epizodu. Dołączone do wszystkiego sceny taneczne są zaś nierówne i dla części młodych widzów będą nie tyle zapalnikiem emocji, ile nie do końca zrozumiałą przerwą (nie wspominając o tym, że w ostatnich chwilach przedstawienia będą rywalizowały z mówioną fabułą o to, co i jak ma skończyć spektakl).

Ale może się mylę? Mój cień jest różowy to spektakl dla dzieci inny od innych. Trudno go porównywać z wcześniejszymi doświadczeniami teatralnymi, jeszcze trudniej przepowiadać, jak przyjmie go publiczność. Ufam twórcom tego przedstawienia, że wiele formalnych rozwiązań, które tu się pojawiają, sprawdzili (i wprowadzili), mając w tyle głowy właśnie szczególną tematykę; że w jakimś stopniu przewidzieli, co zrodzi się ze spotkania młodych widzów z tematem, o którym nigdy w teatrze nie słyszeli. Ufam też, że choć Pinokio przeprowadza pewien eksperyment, karząc widzom postawić pierwsze kroki na planecie nieoswojonych historii, to jednak starannie się do tej wyprawy przygotował.

23.02.2022

 

Teatr Pinokio w Łodzi
Scott Stuart
Mój cień jest różowy
tłumaczenie: Michał Rusinek
adaptacja i reżyseria: Bartosz Kurowski
scenografia: Klaudia Laszczyk
muzyka: Łukasz Damrych
ruch sceniczny: Szymon Michlewicz-Sowa
konsultacja psychologiczna: Bianca-Beata Kotoro, Aleksandra Dulas
obsada: Łukasz Batko, Łukasz Bzura, Krzysztof Ciesielski, Małgorzata Krawczenko, Hanna Matusiak, Piotr Osak, Piotr Pasek, Natalia Wieciech
premiera: 12.02.2022

galeria zdjęć Mój cień jest różowy, reż. Bartosz Kurowski, Teatr Pinokio w Łodzi Mój cień jest różowy, reż. Bartosz Kurowski, Teatr Pinokio w Łodzi Mój cień jest różowy, reż. Bartosz Kurowski, Teatr Pinokio w Łodzi Mój cień jest różowy, reż. Bartosz Kurowski, Teatr Pinokio w Łodzi ZOBACZ WIĘCEJ
 

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
trzy plus dziesięć jako liczbę: