AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Och!

jestem lekka jak rzęsa wiatru. pienię się. jestem piana, reż. Klaudia Hartung-Wójciak, Teatr im. Juliusza Osterwy w Lublinie
fot. Malwina Majer  

Chodzi o to, żeby poczuć w sercu tyrknięcie. O miłość, znaczy. A właściwie o jej teatralne reprezentacje. Konkretne, bo widziane na scenie lubelskiego Teatru Osterwy. Poczynając od 1891 roku i występu Heleny Modrzejewskiej. Fanką legendarnej aktorki jest Puma, która wraz z Lamparcicami podróżuje przez kolejne archiwalne przedstawienia (reżyserowane przez kobiety). Kim, czym dokładnie jest Puma i jaka jest natura Lamparcic, nie powiem, bo nie wiem. Trochę mi to nawet przeszkadzało w oglądaniu, ale spoglądałem wtedy na kilkumetrową, uwieszoną u sufitu czerwoną różę i przechodziło.

jestem lekka jak rzęsa wiatru. pienię się. jestem piana to spektakl wizualnie wspaniały. Scenografia Wiktorii Walendzik i kostiumy Hanki Podrazy to jedno, ale światło Jędrzeja Jęcikowskiego – och, cudo! Pozwalam sobie na takie wzdychanie, bo i o wzdychaniu, i o zachwycie jest lubelskie przedstawienie. To zabawna, ale też czuła (jakkolwiek bym chciał to słowo ominąć, nie potrafię) reprezentacja teatralnych przegięć i afektów poprzebieranych w stare kostiumy wzniosłości. jestem lekka… jest spektaklem – pisząc inaczej – kampowym. Weźmy monolog Naiwnej i Czułej, Która Dotyka Wszystkie Różne Puchate Zwierzęta (Justyna Jankowska). Dziękczyni w nim pracującym na lubelskiej scenie artystkom: ich omdleniom, spazmom i westchnieniom, ale też ich sile i mocy. To wszystko razem składa się na imaginarium kobiecości. Jankowskiej towarzyszy troje młodych artystów: Jowita Stępniak, Maciej Grubich i Michał Czyż. A właściwie towarzyszą jej trzy bohaterki, bowiem wszystkie postacie w spektaklu są kobiece. Wyjątkiem bodaj jedynie krótki epizod Grubicha, który grając Nie-rozważną i Romantyczną Nie Stroniącą od Plotki i Gardzącą Caritas, owija się czarnym, srebrno zdobionym dywanem i zamienia w Jana Kazimierza z Mazepy. Dobór obsady to strzał w dziesiątkę. Daje się wyczuć, że wszyscy obecni na scenie mają dużą przyjemność z wchodzenia w ten dziwny, paradoksalny stan naturalnego przerysowania.

Hartung-Wójciak ma doświadczenie w pracy z archiwami. Do najntisów i harlequinów sięgała w Manacie. Romansie podwodnym Komuny//Warszawa, do domowych nagrań wideo w VHS / Visual Homemade Stories krakowskiego Nowego Teatru Proxima. Archiwum lubelskiego teatru artystka traktuje podobnie, to znaczy lekko i swobodnie. Stanowi ono przede wszystkim pożywkę dla fantazji o tym, co mogło(by) się wydarzyć na tej scenie. Mamy więc opowieści o śmierci, pożarach i inszych kataklizmach. Historyczne realizacje to ledwie płótno, na którym reżyserka maluje autorskie obrazy w charakterystycznym dla siebie stylu, o czym świadczy choćby warstwa muzyczna z obowiązkowym śpiewem operowym. Być może historyk teatru, czytając wyświetlane na scenie adresy teatrologiczne, dostrzeże w jestem lekka… elementy rekonstrukcji Roxy w reżyserii Ireny Ładosiówny z 1946 roku, Mazepy w reżyserii Wandy Laskowskiej z 1955 roku czy – najmocniej fantazyjnie rozbujanego – Snu nocy letniej w reżyserii Romany Próchnickiej z 1994 roku, ale nie sądzę, by twórcy przejmowali się jakąkolwiek historycznością i żeby o taką wnikliwą i hermetyczną grę z oryginałami im chodziło. Interesuje ich przede wszystkim mechanizm teatru jako miejsca fantazji i wolności, w którym jak w baśni – wszystko jest możliwe. Tę perspektywę ustawia już pierwsza scena, w której półleżąca na proscenium Łabędzica Tonąca w Oceanie Smutku Saudade (Michał Czyż) zwierza się z dziecięco-nastoletnich kłopotów wynikających z niemożności przemiany w syrenę, co rodzi w niej wątpliwość, czy oglądane w telewizyjnym serialu H2O syreny rzeczywiście istnieją. Kurtyna idzie w górę i wszystko staje się możliwe. Bycie syreną również.

jestem lekka… to intensywna, ale krótka, bo ledwie godzinna zabawa teatrem, podzielona na umowne części odnoszące się do konkretnych przedstawień. Gdyby nie napisy, moglibyśmy tego nie dostrzec – wszystko jest tu bowiem bardzo płynne. To, co dzieje się na scenie, dobrze oddaje myśl Jolanty Brach-Czainy z eseju Podskórne wody: „do naszej wyobraźni przedarła się woda, więc do świadomości przemawiają płynność i zmiana (…) wyłaniamy się przecież z płynów, z krwi, ze śliny, z łez, soków trawiennych…”. Twórcy spektaklu także nie uchylają się od abiektów. Traktują je lekko, nie atakują widza, raczej zapraszają, aby się otworzył. Niech się ucieszy: konwencją aktorską, swobodnymi tekstami o nastoletniej seksualności i małymi różami, które zawieszono nad czarnym łożem-kandelabrem w kształcie pumy/pantery. Niech się ucieszy fragmentem auta, które nie dość, że w części porośnięte jest sierścią, to na masce ma muszlę jakby po motoryzacyjnej Wenus. I choć erotyka jest w spektaklu oczywista i wyraźna, to bez przesady. Auto ma związki z boginią miłości, ale nie jest odniesieniem do głośnego filmu Julii Ducournau Titane, którego bohaterka zachodzi w ciążę z samochodem.

Nie dziwi pewna – mimo wszystko – powściągliwość w fantazjach, bowiem jestem lekka… to przedstawienie adresowane do młodzieży. Zaprosiłem na spektakl znajomego szesnastolatka. Odmówił, bo już widział. Nie dlatego, że jest teatromanem, ale dlatego, że jest uczniem pobliskiego liceum. Rzucił tylko: „fajne, polecam”. Miesiąc później niespodzianie wrócił do tematu i zapytał: „a o czym to było? bo w sumie do tej pory nie wiem”. Ja też nie wiem, czy to zarzut? „Róże, róże, są tylko róże” – pada na koniec. Chętnie na tym poprzestanę, choć oczywiście twórcy poza zabawą i zachwytem mieli także inne, bardziej krytyczne cele. Na przykład zwrócenie uwagi na fakt, że reżyserek w lubelskim teatrze pracowało mniej niż reżyserów, a nierówność ta wzrastała na przestrzeni lat, niejako w kontrze do ogólnego trendu. Ewentualne złowrogie wnioski, które można z tej obserwacji wysnuć, pozostają niewypowiedziane. Nie narzekanie a działanie – zdają się uważać artyści, i dobrze.

03-06-2022

Teatr im. Juliusza Osterwy w Lublinie
jestem lekka jak rzęsa wiatru. pienię się. jestem piana
reżyseria, dramaturgia: Klaudia Hartung-Wójciak
scenografia: Wiktoria Walendzik
kostiumy: Hanka Podraza
muzyka: Piotr Peszat
reżyseria światła: Jędrzej Jęcikowski
przygotowanie wokalne: Bartosz Lisik
obsada: Justyna Janowska, Jowita Stępniak, Maciej Grubich, Michał Czyż
premiera: 23.04.2022

galeria zdjęć jestem lekka jak rzęsa wiatru. pienię się. jestem piana, reż. Klaudia Hartung-Wójciak, Teatr im. Juliusza Osterwy w Lublinie jestem lekka jak rzęsa wiatru. pienię się. jestem piana, reż. Klaudia Hartung-Wójciak, Teatr im. Juliusza Osterwy w Lublinie jestem lekka jak rzęsa wiatru. pienię się. jestem piana, reż. Klaudia Hartung-Wójciak, Teatr im. Juliusza Osterwy w Lublinie jestem lekka jak rzęsa wiatru. pienię się. jestem piana, reż. Klaudia Hartung-Wójciak, Teatr im. Juliusza Osterwy w Lublinie ZOBACZ WIĘCEJ
 

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
trzy plus dziesięć jako liczbę: