AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

„Wszystkich nie uciszycie” – Stefa Grodzieńska o życiu i śmierci

Piplaja, reż. Joanna Drozda, Teatr Syrena w Warszawie
fot. Julia Pietrzak  

24 lutego tuż za polską granicą rozpoczęła się wojna. 25 lutego w Teatrze Syrena odbyła się premiera musicalu Piplaja. Czy to w ogóle ma sens?

Otóż ma wyjątkowo duży. Spektakl oparty jest na faktach, a jego bohaterką jest Stefania Grodzieńska: artystka, która przeżyła II wojnę światową i pobyt w getcie warszawskim. Żyła blisko sto lat, więc jej biografia, stanowiąca fabularną kanwę spektaklu, jest zarazem przeglądem polskiej historii XX wieku. Tło społeczno-polityczne ani na moment nie znika z pola widzenia, jako że samo w sobie często stanowiło temat twórczości Grodzieńskiej: od kipiącego niepodległościową radością dwudziestolecia międzywojennego, przez okrucieństwo II wojny światowej i Zagłady, po powojenną odbudowę, RP i PRL.

Kto Grodzieńskiej książki zna, z satysfakcją będzie rozpoznawać postaci z Urodził go „Niebieski ptak”, zakulisową atmosferę ze Wspomnień chałturzystki czy zdarzenia z Nie ma z czego się śmiać. Kto Grodzieńskiej nie kojarzy – nawet się nie zorientuje, jak wejdzie w posiadanie solidnej wiedzy o tej tancerce, aktorce, konferansjerce, spikerce, pisarce, satyryczce, poetce, felietonistce, autorce tekstów teatralnych, współzałożycielce teatru Syrena; artystce, przetrwance, kobiecie pełnej siły i humoru, którym broniła się przed rzeczami, przed jakimi obrona wydawałaby się niemożliwa.

W główną bohaterkę wciela się pełna życia, dynamiczna Natalia Kujawa. Jej międzywojenna Stefa iskrzy zachłannością na wrażenia, jest intensywna i pełna ciekawości życia. W dalszych częściach jest bardziej stonowana, ale zachowuje przekonanie, że, jak pada na scenie, „zabierać ludzi swoim talentem w lepszy świat” to ważna rzecz, a humor, ironia i satyra to broń, którą można walczyć w wielkich sprawach. To przekonanie oczywiście podzielał Jerzy Jurandot, mąż Stefy, błyskotliwie grany przez Krzysztofa Godlewskiego, i Fryderyk Jarosy, w wykonaniu Marka Grabinioka budzący sympatię nawet u osób podejrzliwie postrzegających (tak, mówię o sobie) idealizowanie dyrektora-artysty przez Grodzieńską. W ogóle aktorsko spektakl jest bardzo udany: Wiera Gran Kornelii Raniszewskiej jest wiarygodna i w roli gwiazdy, i w roli skrzywdzonej niesłusznymi oskarżeniami o kolaborację. Hanka Bielicka Jolanty Litwin-Sarzyńskiej nawiązuje natychmiastowy kontakt z widownią. Hanka Ordonówna Agnieszki Rose wzrusza, Loda Halama Adrianny Kućmierz intryguje, a Karol Hanusz Dominika Ochocińskiego emanuje osobowością.

Spektakl jest spójny i działa na różnych płaszczyznach. Szczególną uwagę zwraca przestrzeń wykreowana przez scenografię (Anna Maria Macugowska) i reżyserię światła (Karolina Gębska). Scenografia jest szalenie wymowna: prosta konstrukcja początkowo tworzy tradycyjną zabudowę rewii, skrzącą się kolorem i błyskiem, na której rozgrywają się numery. Rozsunięta i odwrócona tyłem staje się kolejno kulisami międzywojennego kabaretu, scenerią wojny widzianej oczami ludności cywilnej (czyli też jakby od kulis), siermiężnym wyposażeniem powojennego teatru. Są i chwile pustki, zimnej czerni, której dramatyzm podkreśla warstwa dźwiękowa, gdy swingująca swoboda ustępuje miejsca przestrzennym ambientom (muzyka i kierownictwo muzyczne: Tomasz Filipczak). Podobnie urozmaicona jest choreografia (Szymon Dobosik), obejmująca zróżnicowane style: od rewiowego szeregu Tacjanek po współczesny, zindywidualizowany charakter ruchu w finałowym songu postaci wyjątkowo trudnej do opracowania, bo abstrakcyjno-fantastycznej.

Jest to Pamięć, znakomicie wykreowana przez Sylwię Achu, od początku towarzysząca Stefie. Dialogi tych dwóch szczerze ujawniają, że Joanna Drozda (autorka scenariusza i tekstów piosenek oraz reżyserka) podążyła za charakterystyczną dla Grodzieńskiej swoistą nonszalancją historyczną. Od początku jesteśmy ostrzegani: „Nie będę histerycznie odnosić się do faktów”, mówi Stefa, „to moja głowa”. Jest to cenny zabieg. Pozwala ze spokojem oglądać spektakl nawet zafiksowanej na realiach historyczce tańca (nie mogącej jednak przeboleć nieobecności Ireny Prusickiej, która w przeciwieństwie do wyraziście wyeksponowanej Tacjanny Wysockiej była ukochaną nauczycielką Grodzieńskiej). Co więcej, Pamięć pyta Stefę wprost o sprawy, które ta w konsekwentnie budowanym wizerunku przez dekady ukrywała; chodzi oczywiście głównie o pobyt w getcie. Wprowadzenie tematu w taki sposób pozwala z jednej strony powiedzieć prawdę, a z drugiej – przynajmniej częściowo pokazać motywy osoby, która doświadczyła tak strasznej traumy.

Pod dyskusję Pamięć poddaje też między innymi stosunek idealizowanego reżysera do artystek, w tekstach Grodzieńskiej ukazywany jako uroczy, a z dzisiejszej perspektywy wyraźnie szowinistyczny. Może chciałoby się, żeby w tej kwestii padło więcej pytań, żeby wyraźniej naświetliły one mizoginistyczny wydźwięk licznych zachowań Jarosyego, żeby uważniej przyjrzały się protekcjonalnemu nacechowaniu „piplai” (określenia początkujących tancerek i aktorek) – ale już sam zalążek krytycyzmu wobec powielanej latami narracji jest istotny.

Zwłaszcza że w spektaklu pojawia się wiele istotnych kwestii społecznych, które Grodzieńska wytrwale poruszała, a które wciąż bywają postrzegane jako kontrowersyjne. Jest mowa o konsensualnie otwartym charakterze małżeństwa Grodzieńskiej i Jurandota. Jest reprezentacja osób queerowych – w tym miejscu warto przypomnieć, że artystka otrzymała nagrodę Hiacynt za „zasługi dla tolerancji, równouprawnienia i walki z dyskryminacją”. Pada też wiele pytań, na które nie ma odpowiedzi, jak choćby nierozstrzygalny dylemat satyry mierzącej się z bagażem historyczno-politycznym: „rozliczać czy wyśmiewać?”.

Spektakl ukazuje też, jak wiele z tego, co miało już nie wrócić, znów przychodzi. Kiedy słuchamy o bojach o stosowanie żeńskich nazw zawodów, co jest jednym z narzędzi przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na płeć, ręce opadają, że wciąż się z tym problemem mierzymy. Scen ukazujących powojenną cenzurę i jej niszczący wpływ na życie kulturalne trudno nie odnosić do dzisiejszej totalitaryzacji polityki krajowej. Kiedy Wiera Gran mówi „wszystko zaczyna się powtarzać”, pojawia się skojarzenie z ludźmi umierającymi od września na polsko-białoruskiej granicy, których prawa człowieka są łamane z powodu ich pochodzenia etnicznego. A kiedy mowa o II wojnie światowej, nie da się nie pomyśleć o rosyjskiej inwazji na Ukrainę. I spektakl świadomie zabiera głos w tej sprawie – podczas przejmującego numeru o powojennej odbudowie Polski scenę zalewają światła w kolorach ukraińskich barw narodowych.

Musical, i teatralny, i filmowy, często postrzegany jest wyłącznie jako lekka rozrywka, jako coś mało (po)ważnego. Tymczasem gatunek ten nierzadko zabiera głos w sprawach dużej wagi i opowiada się po jasno określonej stronie sceny politycznej. Wystarczy przypomnieć Cabaret, odmalowujący grozę nazizmu, protestujące przeciw dyskryminacji ze względu na kolor skóry Hairspray czy West Side Story, antywojenne Hair, poruszający społeczną wymową Rent czy antyklasistowskie klasyki takie jak Flashdance czy Beksa. I takim rodzajem musicalu jest właśnie najnowszy spektakl Syreny. Piplaja poprzez biografię Stefanii Grodzieńskiej opowiada o wojnie: o grozie i bezradności, a także o tym, że solidarność ponad granicami to jedyne, w czym można pokładać nadzieję. Z tą nadzieją i wiarą w słowa najmocniejszego chyba numeru spektaklu: „wszystkich nie uciszycie”, będę chciała obejrzeć spektakl raz jeszcze, kiedy wojna rosyjsko-ukraińska się skończy. Być może światowa solidarność sprawi, że po raz kolejny będzie można naiwnie uwierzyć w słowa piosenki: „już się skończyło i nigdy nie wróci”, a łzy w oczach widowni będą wyrazem wzruszenia, a nie, jak teraz, rozpaczy.

18-03-2022

Teatr Syrena w Warszawie
Piplaja
scenariusz, teksty piosenek i reżyseria: Joanna Drozda
muzyka i kierownictwo muzyczne: Tomasz Filipczak
choreografia: Szymon Dobosik
scenografa: Anna Maria Macugowska
kostiumy: Mateusz Karolczuk
reżyseria światła: Karolina Gębska
dramaturgia: Michał Wybieralski
charakteryzacja: Daria Skrzypkowska
dźwięk: Jakub Niedźwiedź
inspicjentka: Marta Skoczek
suflerka: Małgorzata Zaufal
kierownictwo produkcji: Kamil Sadowski
produkcja: Zuzanna Miladinović
asystent reżyserki: Marek Grabiniok
obsada: Natalia Kujawa, Sylwia Achu, Krzysztof Godlewski, Marek Grabiniok, Kornelia Raniszewska, Jolanta Litwin-Sarzyńska, Agnieszka Rose, Adrianna Kućmierz, Dominik Ochociński
muzycy: Tomasz Filipczak (fortepian), Jan Malecha (gitary i banjo), Paweł Bomert (kontrabas i bas), Grzegorz Poliszak (perkusja), Mariusz „Fazi” Mielczarek (klarnet i saksofon)
premiera: 25.02.2022

galeria zdjęć Piplaja, reż. Joanna Drozda, Teatr Syrena w Warszawie Piplaja, reż. Joanna Drozda, Teatr Syrena w Warszawie Piplaja, reż. Joanna Drozda, Teatr Syrena w Warszawie Piplaja, reż. Joanna Drozda, Teatr Syrena w Warszawie ZOBACZ WIĘCEJ
 

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
trzy plus dziesięć jako liczbę: