AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Do tańca barokowego dotarłam przez Indie

 

Magdalena Figzał: Założony przez panią Balet Dworski Cracovia Danza to pierwszy w Polsce profesjonalny zespół specjalizujący się w tańcach dworskich i historycznych. O ile mi wiadomo, chyba wciąż jedyny?

Romana Agnel: Zgadza się, na razie jesteśmy jedynym tego typu zespołem w kraju. Wynika to prawdopodobnie z tego, że profesjonalne uprawianie sztuki tańca dworskiego stanowi tak naprawdę dużą trudność. Często wydaje nam się, że taniec minionych epok jest mniejszym wyzwaniem dla tancerza niż dzisiejszy balet klasyczny, jednakże poziom techniczny baletu dworskiego jest bardzo wysoki. Wykształcenie tancerza, który mógłby prezentować taki styl i taką technikę jest bardzo długim, trudnym procesem i wymaga wielu lat pracy. Poza posiadaniem odpowiednich predyspozycji i opanowaniem warsztatu technicznego tancerz musi zapoznać się ze stylem oraz repertuarem danej epoki. Oczywiście niezbędna jest też pasja oraz umiejętność odnalezienia się w takim repertuarze.
 
Z drugiej strony pamiętajmy, że balet dworski to również teatr, wymagający specyficznej oprawy scenicznej oraz użycia odpowiednich środków. Zakres ról, w jakie wcielać muszą się tancerze baletu dworskiego jest bardzo szeroki. Często są to role niezwykle wymagające, zaskakujące, przede wszystkim zaś bardzo teatralne i ekspresyjne. Od tancerza oczekuje się tu więc także umiejętności aktorskich.

Od jakiegoś czasu w naszym kraju można zauważyć rosnące zainteresowanie teatrem tańca, w różnych jego formach. Jakie miejsce na tej taneczno-teatralnej mapie Polski zajmuje taniec historyczny?

Myślę, że mógłby zajmować miejsce bardzo istotne tylko często przykleja mu się łatkę takiego tańca-reliktu, stanowiącego zbiór nudnych i spowolnionych ruchów w kostiumach. Najczęściej taniec historyczny kojarzy się z pawaną, menuetem, zaś dworskość ze sztywnością. W takim podejściu kryje się niestety nasza ignorancja, bo jeśli sięgniemy do Listów o tańcu Jeana-Georgesa Noverre’a i jego ballet d’action to okaże się, że właśnie tam odkryjemy źródła teatru tańca. Noverre nazywany był „Szekspirem tańca” – to on łączył taniec i pantomimę, mówił o ekspresji tanecznej i o tym, że taniec powinien być teatrem. To wszystko funkcjonowało już w XVIII wieku. Te tendencje wyparł później balet klasyczny, idąc w stronę techniki i popisu. Jednakże to, na czym opiera się dziś współczesny teatr tańca bardzo bliskie jest tamtym XVIII-wiecznym tradycjom. Jeśli więc jesteśmy w stanie do nich powrócić, to myślę, że może to jedynie wzbogacić nasz teatr, taniec i ruchy.

Tę drogę powrotu to tańca dawnego widzę nie tylko w samej rekonstrukcji, ale również w czerpaniu z tamtych osiągnięć. Jako choreograf staram się po prostu korzystać z tego, co zostało nam dane – na zasadzie wzbogacania swojej własnej twórczości. Jeśli gramy Szekspira, Moliera, zachwycamy się „Damą z łasiczką”, zwiedzamy katedrę Notre-Dame, to dlaczego mielibyśmy odrzucić taniec dworski.

Mam jednak wrażenie, że młodzi ludzie, którzy rozpoczynają swoją przygodę z tańcem rzadko sięgają do tak odległych historycznych źródeł.

Tak, bo te tradycje rzadko się im przekazuje. Kiedy prowadziłam zajęcia z tańca dworskiego ze studentami choreografii i technik tańca w Łodzi na początku reagowali oni dość sceptycznie, ale kiedy kończyli studia dziękowali mi za zajęcia, a wielu z nich do swoich dyplomów włączyło elementy tańca dworskiego. Pewne obawy, na przykład przed tańcem barokowym, mogą wynikać również z tego, że jest to technika szczególnie wymagająca i niezwykle precyzyjna. Przełamanie oporu udowadnia jednak, że może być to bardzo ciekawa propozycja poruszania się w przestrzeni, a także interesujący sposób zestawienia muzyki i ruchu, idący nawet w stronę improwizacji.

Wydaje mi się, że niewłaściwe i negatywne skojarzenia budzi często samo określenie „taniec historyczny”. Dla mnie jest to nazwa błędna, ponieważ balet klasyczny, czy nawet taniec modern, również uprawiane były w historii. Preferuję zatem terminy „taniec dworski” lub „taniec dawny”, gdyż podkreślają one związek z miejscem i czasem, w jakich zrodziła się ta sztuka taneczna.

Zapytam w takim razie o początki pani zainteresowań tańcem dworskim?

Ta droga do tańca dworskiego nie była taka oczywista. Interesowałam się przede wszystkim tańcami charakterystycznymi, w szczególności zaś tańcem indyjskim Bharatha Natyam. Taniec ten studiowałam w Paryżu, a następnie wyjechałam na rok do Indii. Ponieważ studiowałam również historię sztuki zaczęłam interesować się kostiumem w kontekście historycznym, a następnie tańcem barokowym. Odkryłam, że podobnie, jak indyjski Bharatha Natyam, taniec ten jest bardzo ekspresyjny, że cechuje go szczególna teatralność i dużą rolę odgrywają w nim gesty rąk. Brzmi to być może trochę zabawnie, ale właściwie dotarłam do tańca barokowego przez Indie. Myślę też, że taniec indyjski, jego precyzyjna technika i sposób przekazywania emocji za pomocą gestów rąk, w dużej mierze ułatwiły mi odnalezienie się w formie tańca dworskiego.

We Francji zdobyła pani specjalizacje w zakresie tańców charakterystycznych oraz historycznych, tam też pracowała pani przez kilkanaście lat. Na ile te francuskie doświadczenia wpłynęły na pani indywidualne poszukiwania artystyczne?

We Francji miałam szczęście pracować w różnych zespołach. Taniec indyjski bardzo rozwinął moją ekspresję i myślę, że właśnie dzięki temu obsadzana byłam później w ważnych, ciekawych rolach. Kiedy wróciłam do Polski to oczywiście bazowałam na tym, czego tam się nauczyłam. W pewnym sensie nie miałam wyjścia, ponieważ od razu po powrocie zaczęłam uczyć na Akademii Muzycznej w Krakowie, rozpoczęła się też współpraca z Warszawską Operą Kameralną. Szybko musiałam przyzwyczaić się do warunków pracy w Polsce, choć zdecydowanie różnią się one od tych panujących we Francji. Początki nie były łatwe, tym bardziej że swój pierwszy zespół „Ardente Sole” budowałam od zera.

„Ardente Sole” założyła pani w 1998 roku, równocześnie z fundacją na rzecz rozpowszechniania i promocji tańców historycznych i kultury dworskiej. Czy trudno było skompletować ten pierwszy zespół?

Skompletowanie zespołu nie było trudne, ponieważ miałam wokół siebie ludzi zainteresowanych tańcem dworskim i charakterystycznym. Był między innymi pan Leszek Rembowski, który zajmował się tańcami polskimi i narodowymi w poznańskiej Ogólnokształcącej Szkole Baletowej. Do zespołu dołączyły także moje koleżanki ze Szkoły Baletowej w Krakowie oraz tancerze z Opery Krakowskiej. Ten pierwszy zespół działał przede wszystkim w oparciu o realizację konkretnych projektów i przedstawień. Spotykaliśmy się głównie w weekendy, ponieważ wszyscy tancerze na co dzień związani byli z innymi zespołami. Środki na spektakle i przedsięwzięcia pozyskiwaliśmy z ramienia fundacji. Zrealizowaliśmy wtedy między innymi Don Kichota Telemanna, czy Kantatę o kawie. W 2000 roku udało nam się zorganizować w Krakowie pierwszy Festiwal Tańców Dworskich.

Po jakimś czasie zmienili się niektórzy tancerze, zaczęliśmy też odczuwać potrzebę utworzenia czegoś bardziej stałego, zorganizowanego. Zależało mi na tym, aby był to prawdziwy balet – z własnym miejscem, stałym repertuarem, regularnymi lekcjami i próbami. Rozpoczęłam więc starania o nadanie zespołowi statusu miejskiej instytucji kultury, i tak w 2006 roku powstał Balet Dworski Cracovia Danza.

Czego wymaga pani od swoich tancerzy?

Wymagam bardzo dużo, ponieważ – jak już wcześniej wspomniałam – jest to bardzo wymagająca dziedzina tańca. Poza tym nasz repertuar jest bardzo szeroki, obejmuje on okres od średniowiecza do współczesności. Zespół nie jest duży, a zatem każdy musi tańczyć wszystko – nie jesteśmy podzieleni na specjalności. Tancerze muszą znać cały repertuar i odnaleźć się w różnych rolach. Jeśli chodzi o praktykę, naszą podstawą są codzienne lekcje baletu klasycznego, do tego dochodzą lekcje z technik tańca renesansowego, barokowego, czy też tańca współczesnego. Zawsze staram się organizować dodatkowe warsztaty, związane z tańcami i spektaklami, nad którymi aktualnie pracujemy.

Tancerze regularnie uczestniczą też w organizowanych przez balet spotkaniach z cyklu „Czas na taniec!”, poświęconych wybranym zagadnieniom z historii tańca, wybitnym choreografom, jak również artystom współczesnej sceny. Ważne jest, by poza umiejętnościami tanecznymi i znajomością techniki, tancerze rozwijali się również intelektualnie – staram się więc stworzyć im takie warunki. Dzięki temu, że dużo podróżujemy, wiedzę na temat tańca i historii poszerzać możemy również za granicą.

Poza choreografiami, które sama tworzy pani do przedstawień Cracovia Danza, bardzo często w repertuarze baletu pojawiają się rekonstrukcje oryginalnych układów choreograficznych, pochodzących z dawnych traktatów. Jak wygląda praca nad taką rekonstrukcją?

Jeśli chodzi o choreografie barokowe zapisane są one systemem Feuillet’a – mistrza tańca, który stworzył ten rodzaj notacji. Jest to cały system znaków, które mają swoje określone znaczenia. W traktatach renesansowych choreografie zapisywane są w inny sposób. Aby więc odczytać układ historyczny należy znać poszczególne metody notacji tańca. Traktaty najczęściej czyta się w oryginale, tylko niektóre przetłumaczone zostały na język angielski.

Równolegle z nauką czytania traktatów niezbędne jest poznawanie tych choreografii podczas warsztatów oraz spotkań ze specjalistami w dziedzinach poszczególnych tańców.

Jak wiele takich historycznych źródeł się zachowało?

Bardzo dużo. Samych oryginalnych choreografii barokowych mamy około trzystu. Dysponujemy traktatami począwszy od XV wieku aż do końca XVIII wieku. Jest to więc bardzo bogata spuścizna.

Repertuar Cracovia Danza obejmuje bardzo szeroki zakres tańców historycznych – od średniowiecza i renesansu po barok i klasycyzm. Który z tych okresów jest pani najbliższy?

Staram się nie wartościować w ten sposób, lubię właściwie każdy z tych okresów. Każda z tych epok wydaje mi się interesująca i w każdej znajduję jakieś fascynujące elementy. Tworząc swoje spektakle staram się po prostu wybierać najpiękniejszą muzykę i ciekawe tańce. Zależy mi na tym, aby przedstawienia były żywe – aby był to obraz, który przybliża nam daną epokę, w sposób autentyczny i ludzki zarazem. Ważne są choreografie, sposób poruszania się i kostiumy, ale tym co staram się pokazać są także emocje i uczucia. Poza całym aspektem widowiskowym spektakl musi przede wszystkim poruszać widza.

Wspomniała pani o aspekcie widowiskowym – bez wątpienia decydującą rolę odgrywa tu kostium. Kto zajmuje się projektowaniem strojów do przedstawień baletu?

Kostiumy projektuje dla nas Monika Polak-Luścińska, która jest kostiumografem i scenografem. Współpracuje ona z zespołem właściwie od samego początku i jest autorką większości projektów. Część z nich jest mocno osadzona w historycznych realiach, ale są i takie, w których pewne stylistyki mieszają się ze sobą.

W ostatniej premierze – myślę o spektaklu Pewnego razu w Wenecji – istotną rolę odgrywają również maski.

Maski pełniły bardzo istotną funkcję w balecie dworskim, wykorzystywano je bardzo często. Związane było to też z tym, że w pewnym okresie tancerzami baletu byli wyłącznie mężczyźni, którzy grali również role kobiece. Maski niewątpliwie pomagały w kreacji tych ról. Pewnego razu w Wenecji to spektakl o karnawale weneckim, inspirowany ponadto komedią dell’arte – maski musiały się więc pojawić.

Nawiązałam do tego przedstawienia, ponieważ komedia i groteska stanowić będą również temat przewodni tegorocznej, XVI już edycji Festiwalu Tańców Dworskich „Cracovia Danza”. Czego możemy się zatem spodziewać?

Jak wskazuje temat przewodni tegorocznej edycji zobaczymy spektakle, które w pewnej mierze nawiązują do komedii i groteski, w tym także do komedii dell’arte. Balet Cracovia Danza pokaże spektakl Pewnego razu w Wenecji, stworzony wspólnie z Atelier Teatralnym Studio Dono, oraz osadzony w groteskowej konwencji Balet o kawie. Odbędą się pokazy artystów i zespołów z innych krajów, takich jak Francja, Grecja, czy Indie. Do maski i komedii nawiązywać będziemy w różnych stylach – polskim, angielskim, włoskim, trochę też hiszpańskim. Po raz pierwszy podczas festiwalu odbędą się również warsztaty z komedii dell’arte. Na inaugurację festiwalu zaplanowaliśmy wydarzenie dość oryginale – będzie to spektakl Gdy Polska spotyka Indie, w którym po raz pierwszy klasyczny taniec indyjski Kathak zestawiony zostanie z tańcem staropolskim. Będziemy próbowali prowadzić międzykulturowy dialog poprzez taniec.

Festiwal to także warsztaty – taneczne, aktorskie i muzyczne. Kim są ich uczestnicy?

Warsztaty prowadzimy na różnych poziomach – organizowane są grupy zarówno dla początkujących, jak i zaawansowanych. Dodatkowo odbywają się również zajęcia dla dzieci. Bardzo często przyjeżdżają do nas osoby pracujące w grupach rekonstrukcyjnych. Zwieńczeniem wszystkich warsztatów są pokazy, a także wspólny bal historyczny. Dla osób zainteresowanych muzyką dawną organizujemy zaś kursy instrumentalne oraz wokalne.

Jak sama nazwa wskazuje, Cracovia Danza jest instytucją kultury miasta Kraków – tutaj macie państwo swoją siedzibę, uświetniacie też niemal wszystkie ważne miejskie uroczystości. Do tej pory balet nie posiada jednak własnej sceny – czy nie brakuje jej zespołowi?

Oczywiście, że brakuje. To jest coś, o co walczymy już od wielu lat. Raz w miesiącu pokazujemy nasze przedstawienia na scenie Teatru Ludowego, to jednak wciąż za mało. Cały czas staramy się o własną scenę, która zapewniłaby nam repertuarową ciągłość. Możemy mieć tylko nadzieję, że przyszły rok, w którym Cracovia Danza obchodzić będzie jubileusz dziesięciolecia, okaże się pod tym względem bardziej pomyślny.

29-07-2015

Romana Agnel - tancerka, choreograf, pedagog tańca, historyk sztuki; założycielka jedynego w Polsce profesjonalnego Baletu Dworskiego Cracovia Danza (dawniej „Ardente Sole”) – Miejskiej Instytucji Kultury w Krakowie, której jest dyrektorem naczelnym i artystycznym.

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
jeden razy osiem jako liczbę: