AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Szkiełko czy oko?

TAB’. Nowy początek, chor. Joanna M. Czajkowska, Sopocki Teatr Tańca
Absolwentka Uniwersytetu Gdańskiego, doktor nauk humanistycznych. Referentka krajowych i międzynarodowych konferencji naukowych poświęconych literaturze i kulturze. Publikowała m.in. w internetowym „Dzienniku Teatralnym” oraz w miesięczniku „Teatr”. Współpracowała z Centrum Sztuki Współczesnej „Łaźnia” i Nadbałtyckim Centrum Kultury w Gdańsku. Mieszka w Gdyni.
A A A
Materiały organizatora  

Fundamenty ostatniej premiery Sopockiego Teatru Tańca to filozoficzno-psychologiczna plecionka zachodnich i wschodnich systemów: sufich, teorii czakr, wywodzącej się z hawajskiego szamanizmu huny czy hierarchii potrzeb Abrahama Maslowa. Sceniczną konsekwencją tych kontekstów jest przedstawienie, które w niezwykle intensywny, pulsujący wielością znaczeń sposób próbuje nakreślić uniwersalny wzór każdego istnienia.

Joanna Czajkowska, „matka założycielka” Sopockiego Teatru Tańca, tym razem odeszła od kojarzonego z sopockim zespołem obszaru poszukiwań twórczych. Trochę się przyzwyczailiśmy do tego, że Czajkowska i Jacenty Krawczyk („ojciec założyciel” STT) eksplorują w swoich spektaklach przestrzenie konkretnych tekstów kultury i sprzężonych z nimi biografii (w ostatnich latach była to twórczość Felliniego, Witkacego czy Picassa). W TAB’ Nowy początek Joanna Czajkowska zrezygnowała z analizy i interpretacji mistrzów. Intertekstualne łamigłówki, którymi zazwyczaj są spektakle STT, zastąpiono tu przewrotną propozycją… wyłączenia intelektu i zaufania temu, w co obdarzeni zostaliśmy, przychodząc na świat – zmysłom. Wprawdzie najnowsza propozycja sopockiego zespołu ma w swojej podbudowie zawiłe teorie z obszaru filozofii i psychologii, jednak już we wstępie spektaklu otrzymujemy, w moim przekonaniu, wyraźną sugestię, aby nie trzymać się ich zbyt kurczowo. Ascetyczna przestrzeń sceny i „malujące” ją przetworzone w wizualizacjach Katarzyny Teresy Turowskiej obrazy Gertrudy Kuziemskiej-Wilczopolskiej w pierwszych scenach TAB’ układają się bowiem we wzory żywo przypominające test plam atramentowych Rorschacha. W TAB’ odrzucamy szkiełko. Pozostaje nam tylko (i aż) oko.

Początek przedstawienia to kombinacja zastygłych ludzkich ciał, stojących w głębi sceny w zbiorowym, skrywającym twarze uścisku. Joanna Czajkowska, Jacenty Krawczyk, Jan Górczak, Róża Kołoda i Wiktoria Rudnik w kostiumach projektu reżyserki przedstawienia przywołują na myśl skrawek tkanki lub kroplę krwi – początkowo nieruchomą, po chwili jednak delikatnie drgającą i ledwie zauważalnym, pulsującym ruchem dającą znać o swoim byciu tu i teraz. Dość szybko ta mieniąca się różnymi odcieniami czerwieni kompilacja ciał rozdziela się – tancerze rozpraszają się w przestrzeni sceny, ich ciała przylegają do podłogi. Choreografia tej części spektaklu (TAB’ mimo że grany bez przerwy ma wyraźnie dwudzielną strukturę) budzi oczywiście skojarzenia z tym, co szeroko rozumiane jako „zwierzęce”, „pierwotne” czy też „nowo narodzone”. Tancerze opierają się na wyprostowanych ramionach i ciągnąc resztę ciała, przemierzają przestrzeń sceny. Spotykające się ciała ocierają się o siebie, wpełzają jedno na drugie, obwąchują się i penetrują wzrokiem.

Sunące niepokojąco po scenicznych deskach figury na pewno przypominają o fundamentalnych, pierwszych potrzebach ludzkiego istnienia. Z pewnością też uznać można je za reprezentację najwcześniejszych faz ludzkiego bycia – tych, w których człowiek dopiero styka się ze światem zewnętrznym, ten zaś jawi się mu jako nienazwana magma nowości, produkująca nieokiełznane zainteresowanie, ale i bezbrzeżną trwogę. Byłoby, w moim przekonaniu, sporym uproszczeniem, gdyby pierwszą część TAB’ interpretować wyłącznie jako interesującą choreograficznie impresję na temat najwcześniejszych etapów ludzkiego życia. Eleganckie kostiumy, okrywające ciała tancerzy STT, głównie garnitury i koszule, powodują, że wijące się na scenie, nieme ciała można poniekąd potraktować jako ilustrację międzyludzkich przestrzeni tu i teraz, jako obraz dzisiejszej (ale w gruncie rzeczy każdej – przeszłej, pewnie przyszłej) rzeczywistości, ustanawianej przez siatkę relacyjnych zależności. Z tym jednak zastrzeżeniem, że owa ilustracja pokazuje strukturę oraz rytm funkcjonowania zbiorowości bez dyktowanych przez intelekt objaśnień, przypisów, tłumaczeń. Najprościej – jeśli spojrzymy na społeczeństwo, a w procesie obserwacji odsuniemy rozum i zaufamy jedynie „oku”, objawi się nam plątanina ocierających się o siebie, obwąchujących się obserwujących wzajemnie ciał. Niby proste i oczywiste, a jednak ta prostota i oczywistość przełożona przez twórców TAB’ na sceniczną rzeczywistość robi wrażenie dziwnie niepokojące i ambiwalentne – hipnotycznie wręcz przyciągające, a zarazem budzące swego rodzaju sprzeciw, nawet wstręt.
  
Choreografia Joanny Czajkowskiej w pierwszej części przedstawienia intryguje ruchem opartym na bliskości ciał, bliskości, w którą wpisany jest agresywny momentami erotyzm z repertuarem gestów balansujących na granicy intymności. Psychodeliczne wizualizacje Turowskiej, obejmujące głębię sceny i sceniczne deski, oraz elektroniczna, niemal transowa muzyka Mariusza Noskowiaka budują w pierwszej części TAB’ wrażenie rytualnego, orgiastycznego chwilami „krajobrazu wewnętrznego”. Ten krajobraz zmienia się, z pozoru tylko radykalnie, w drugiej części przedstawienia.

Tu tancerze wkraczają na scenę w zupełnie innych kostiumach – powłóczystych sukniach w odcieniach fioletu, których górne partie przywołują tradycje dalekowschodnie. W tej partii spektaklu ciała odrywają się od scenicznych desek i współpracują wzajemnie w serii synchronicznych, zbiorowych układów – lekkich, ale niezwykle energetycznych, podczas których ciała zespołu nieustannie odrywają się od podłogi. Powtarzane przez tancerki słowa „pięknie” oraz „pysznie” punktują atmosferę radości, przepełnionego spokojem zadowolenia. Druga część spektaklu choreograficznie staje w opozycji do części pierwszej, jednak w warstwie znaczeniowej ta opozycja nie jest tak do końca oczywista. Dlaczego? Otóż znów mamy tu do czynienia z obrazami przetwarzającymi rzeczywistość metodą „pozaintelektualną”, w oderwaniu od dyktowanych przez rozum norm i społecznych ustaleń. Ponownie obserwujemy przestrzeń międzyludzkich relacji, tym razem w fazie (prawdopodobnie) daleko po pierwotnych doświadczeniach człowieka. To, co w pierwszych scenach spektaklu stanowiło wynikającą z nie(roz)poznania plątaninę inicjujących ludzkie istnienie pragnień, odczuć i działań, tutaj zostało już w pełni okiełznane, przetworzone i zaakceptowane. Joanna Czajkowska ze sporą dozą humoru rysuje tutaj obraz swoiście utopijny, budowany na zasadzie „co by było, gdyby”. Gdyby ludzkość dotarła do najwyższych pokładów własnej (samo)świadomości, gdyby poddała się własnym zmysłom bez ograniczającego je lęku, oporu, braku aprobaty.

Zawarty w tytule „nowy początek” z pewnością odnieść należy do momentu, w którym znalazł się sam zespół STT, także i do sposobu konstruowania ich najnowszego spektaklu. W TAB’ oglądamy tancerzy (Górczak, Kołoda, Rudnik), którzy debiutują w sopockim zespole. Ich obecność wprowadziła w przestrzeń tworzonego przez STT widowiska zupełnie nową jakość, prawdopodobnie to oni i ich możliwości skłoniły Czajkowską do skonstruowania choreografii odmiennej od tego, co zazwyczaj proponował zespół – mniej oczywistej, bardziej agresywnej, pozwalającej sobie na zwrócenie wyjątkowej uwagi na ruchowy szczegół – drżenie dłoni, przesunięcia stóp. TAB’ to też chyba pierwszy spektakl STT, w którym plastyczność i dźwięk scenicznej przestrzeni ma tak ekspansywny charakter. Wizualizacje Katarzyny Teresy Turowskiej momentami wręcz „pożerają” ciała tancerzy, atakując każdy niemal skrawek sceny feerią kalejdoskopowych obrazów, wzmacnianych przez świetne światła w reżyserii Mateusza Gierca. Podobnie rzecz ma się z muzyką Mariusza Noskowiaka – niezwykle intensywną, gęstą, tworzącą tu właściwie, za sprawą sopranu Magdaleny Gruszczyńskiej i beatboxu Jana Czerwińskiego, odrębną warstwę narracyjną. Wreszcie – TAB’ to chyba rodzaj sprawdzianu, na którego przejście wystawili samych siebie „rodzice” STT, Czajkowska i Krawczyk. Sprawdzianu z odrzucenia „szkiełka”, tak często i przecież umiejętnie wykorzystywanego przez nich w interpretacji rzeczywistości oraz w przetwarzaniu jej na sceniczne działania. Tym razem założyciele Sopockiego Teatru Tańca zrezygnowali z intelektualnych wędrówek i w podróż śladami człowieka wyruszyli zawierzając jedynie (i aż) „oku”.

20-12-2019

galeria zdjęć TAB’. Nowy początek, chor. Joanna M. Czajkowska, Sopocki Teatr Tańca <i>TAB’. Nowy początek</i>, reż., chor. Joanna M. Czajkowska, Sopocki Teatr Tańca  <i>TAB’. Nowy początek</i>, reż., chor. Joanna M. Czajkowska, Sopocki Teatr Tańca  <i>TAB’. Nowy początek</i>, reż., chor. Joanna M. Czajkowska, Sopocki Teatr Tańca  ZOBACZ WIĘCEJ
 

Sopocki Teatr Tańca
TAB’. Nowy początek
koncepcja, reżyseria, choreografia: Joanna M. Czajkowska r
obrazy będące bazą wizualizacji: Gertruda Kuziemska-Wilczopolska
wizualizacje: Katarzyna Teresa Turowska
muzyka: Mariusz Noskowiak
śpiew: Magdalena Gruszczyńska (sopran), Jan Czerwiński (beatbox)
kostiumy i aranżacja sceny: Joanna M. Czajkowska, Jacek Krawczyk
światła: Mateusz Gierc
współpraca choreograficzna i obsada: Joanna M. Czajkowska, Jan Górczak, Róża Kołoda, Jacenty Krawczyk, Wiktoria Rudnik
premiera: 13.12.2019

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
dwa plus trzy jako liczbę: