AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Dlaczego?

Dlaczego nie lecimy do gwiazd?, reż. Grzegorz Kujawiński, Teatr Gdynia Główna
Absolwentka Uniwersytetu Gdańskiego, doktor nauk humanistycznych. Referentka krajowych i międzynarodowych konferencji naukowych poświęconych literaturze i kulturze. Publikowała m.in. w internetowym „Dzienniku Teatralnym” oraz w miesięczniku „Teatr”. Współpracowała z Centrum Sztuki Współczesnej „Łaźnia” i Nadbałtyckim Centrum Kultury w Gdańsku. Mieszka w Gdyni.
A A A
fot. Marzena Chojnowska  

Grzegorz Kujawiński z Teatru Gdynia Główna dał się dotychczas poznać jako twórca bezpretensjonalnego teatru dla najmłodszych – czerpiącego z bogactwa filmowych i literackich tekstów (pop)kultury, oryginalnego pod względem nienachalnej estetycznie i wyraźnie inspirowanej stylem vintage formy. Dlaczego nie lecimy do gwiazd? to kolejna pełna zwrotów akcji wędrówka ku przygodzie, to także galeria zróżnicowanych osobowościowo (i oczywiście nie zawsze zgodnych ze sobą) bohaterów i bohaterek. Ale to także – i chyba przede wszystkim – skłaniający do refleksji komentarz na temat aktualnego nam świata.
We foyer gdyńskiego Teatru Gdynia Główna (usytuowanego nadzwyczaj oryginalnie, bo w podziemiach głównego gdyńskiego dworca) czeka na nas ekran, na którym oglądamy wprowadzające do przedstawienia wideo. Z niego dowiadujemy się, że istnienie gdzieś w kosmosie planety bliźniaczej do Ziemi jest niewątpliwe, podobnie rzecz ma się z tak zwaną „inteligentną formą życia”. To raczej pewne – nie jesteśmy w kosmosie sami. Po tym miniwykładzie czeka nas kolejna porcja rewelacji, tym razem nawiązująca do lokalnej legendy miejskiej. W 1959 roku w gdyńskim basenie portowym numer cztery miał się rozbić niezidentyfikowany obiekt latający. Grzegorz Kujawiński zgrabnie przeplata tę rodzimą historię z tajemnicami „incydentu w Roswell” i katastrofy tunguskiej. Okazuje się, że te trzy tajemnicze zdarzenia łączą się ze sobą za sprawą pozostałych po nich „pamiątek”, czyli urządzeń, których wówczas nikt nie był w stanie zidentyfikować, a które dziś nie dziwią nikogo. Bo to po prostu pendrive’y. Ale! Owe trzy urządzenia noszą w sobie plany konstrukcyjne ultranowoczesnego statku kosmicznego i namiary na nieznaną planetę, co przez przypadek odkrywa niejaki Romek Twardowski z Gdyni (Filip Wójcik). I właśnie on, potomek „tego” Twardowskiego, wraz z krewnymi innych kosmicznych podróżników: Barbarą Armstrong (Marta Jaszewska) i Mishą Gagarinem (Piotr Mahlik), udaje się w międzygalaktyczną podróż „do gwiazd”.

Sceniczną przestrzeń w przedstawieniu Grzegorza Kujawińskiego buduje konstrukcja (autorstwa Bartosza Dobrowolskiego i reżysera) składająca się z drewnianych płyt z poprzyczepianymi do nich kasetami wideo, płytami CD i rozmaitymi elektronicznymi elementami, które wspólnie tworzą  wnętrze kosmicznego statku. Ten krajobraz retro uzupełniają świetne kostiumy Marzeny Chojnowskiej (reżyserującej tutaj także z powodzeniem światło) – mieniące się hologramowo kombinezony z rozświetlonymi lampkami LED hełmami. Wizualnym dopełnieniem tej dowcipnie niedzisiejszej kompozycji jest STASiU (Samowystarczalny Towarzysz Astronauty o Sztucznej Inteligencji i Uczuciach), lalka animowana przez Piotra Rogalskiego, przypominająca nieco R2-D2 z filmowego uniwersum Gwiezdnych wojen. W takim scenograficznym otoczeniu rozgrywa się spora część przedstawienia – lot trójki śmiałków ku drugiej Ziemi. Podczas niego dochodzą do głosu różnego rodzaju animozje, których głównym źródłem są różnice charakterologiczne i kulturowe. Główna linia konfliktu przebiega na linii Armstrong-Gagarin, a wynika ze starcia cywilizacyjnej otwartości z „tradycyjną” optyką widzenia świata. Dość szybko jednak kłótnie Barbary i Mishy milkną w obliczu awarii kosmicznego statku i lądowania na nieznanej (i bardzo groźnej w pierwszym kontakcie) planecie.

Przedstawienie Grzegorza Kujawińskiego skupia się przede wszystkim na ważnym temacie obcości/inności. A ściślej – nieakceptowaniu owej inności, lęku przed nią i uprzedzeniu wobec niej. Wszystkie istoty ludzkie i nie-ludzkie zebrane w kosmicznym statku są względem siebie obce, każda jedna jest inna względem pozostałych. Perypetie bohaterów i bohaterki podczas lotu i lądowania na nieznanej planecie wyraźnie pokazują, jak niszczące dla wzajemnych relacji i współdziałania są wszelkie uprzedzenia; jak negatywny wpływ na (współ)istnienie mają wszelkiego rodzaju schematy – myślowe, społeczne, kulturowe. Nie są to z pewnością treści łatwe dla najmłodszych, ale Grzegorz Kujawiński podaje je w sposób atrakcyjny i przystępny poznawczo. Innym, ważnym tematem tego przedstawienia jest kwestia dbania o otaczający nas (wszech)świat. Wątek osamotnionego Kosmity (Piotr Rogalski) przejmująco i czytelnie mówi o groźbie permanentnego zniszczenia Ziemi, planety, którą eksploatujemy bez opamiętania i bez planu.

Godzinne przedstawienie Teatru Gdynia Główna ogląda się bardzo dobrze, choć wymaga ono sporej uważności i skupienia ze względu na sporą porcję rozmaitych wątków oraz niełatwych tematów. Podczas pokazu, w którym brałam udział, zebrane na widowni dzieci z wielkim zaangażowaniem śledziły losy bohaterów i bohaterki przedstawienia, a część scen (zwłaszcza fragmenty na tajemniczej planecie) wywołały potężną falę ekscytacji dzięki pomysłowym rozwiązaniom formalnym i świetnemu zagospodarowaniu scenicznej przestrzeni (bardzo ciekawy jest krajobraz „nowej” planety z grafikami Mishy Lesner). Cieszę się także, że Grzegorz Kujawiński zbudował przedstawienie na treściach, które w oficjalnej narracji architektów obecnego systemu edukacji są permanentnie ignorowane bądź deprecjonowane. Dlaczego nie lecimy do gwiazd? to kolejne przedstawienie tego sezonu teatralnego w Polsce, które opowiada o różnorodności jako o wielkiej wartości; które uczy najmłodszych fundamentalnych dla każdego społeczeństwa zasad (współ)istnienia. Natomiast to, czego można się w gdyńskim przedstawieniu przyczepić, to sprawa niedopracowania części aktorskich ról. Obok świetnych kreacji Marty Jaszewskiej i Piotra Rogalskiego mamy tu bowiem mało przemyślane, wymagające jeszcze sporej pracy role Filipa Wójcika i Piotra Mahlika. A jeśli już jesteśmy przy aktorstwie, to nie można nie wspomnieć o wyśmienitej Małgorzacie Polakowskiej, która pojawia się dosłownie na chwilę i kradnie absolutnie „całe show”.       

Grzegorz Kujawiński stworzył swoje przedstawienie w hołdzie dla twórczości Georges’a Mélièsa. Najsłynniejszy bodaj kadr z dzieła „iluzjonisty kina”, czyli pyzaty, nieco groźny Księżyc zerkający przez lunetę, pojawia się w przedstawieniu jako dosłowny niemal wyimek estetyczny, ale istotniejszy jest tu jednak wymiar mitologiczny cytowanej Podróży na Księżyc. Chodzi tu przede wszystkim o wpisane w ten krótki metraż z 1902 roku(!) marzenie: o przygodzie, o poznaniu, o nieznanym. Przedstawienie Grzegorza Kujawińskiego przypomina to marzenie, zastanawiając się jednocześnie nad tym, „dlaczego?”. Dlaczego tak boimy się inności, dlaczego odseparowujemy się od niej, dlaczego przestaliśmy wspólnie działać na rzecz marzenia. Dlaczego nie lecimy do gwiazd?

26-01-2022

Teatr Gdynia Główna
Dlaczego nie lecimy do gwiazd?
scenariusz i reżyseria: Grzegorz Kujawiński
scenografia: Bartosz Dobrowolski i Grzegorz Kujawiński
kostiumy, światła: Marzena Chojnowska
grafika: Misha Lesner
wideo, muzyka i dźwięk: Maciej Buszman
obsada: Marta Jaszewska, Filip Wójcik, Piotr Mahlik, Małgorzata Polakowska (gościnnie), Dorian Zypper (gościnnie), Oliwer Zypper (gościnnie), Piotr Grzelewski (gościnnie głos), Adrianna Kucner (gościnnie), Veronika Kolomoitseva (gościnnie), Piotr Serafin (gościnnie)
premiera: 20-21.11.2021

galeria zdjęć Dlaczego nie lecimy do gwiazd?, reż. Grzegorz Kujawiński, Teatr Gdynia Główna Dlaczego nie lecimy do gwiazd?, reż. Grzegorz Kujawiński, Teatr Gdynia Główna Dlaczego nie lecimy do gwiazd?, reż. Grzegorz Kujawiński, Teatr Gdynia Główna Dlaczego nie lecimy do gwiazd?, reż. Grzegorz Kujawiński, Teatr Gdynia Główna ZOBACZ WIĘCEJ
 

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
jeden razy osiem jako liczbę: