AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Wzajemne wzmacnianie

Wieczór Młodej Choreografii, Opera Bałtycka,
fot. Krzysztof Mystkowski  

Hanna Raszewska-Kursa: Przestrzenie Sztuki Taniec 2023 działają jako kontynuacje w Białymstoku, Katowicach i w duecie Kielc z Lublinem. Nowość w programie to Wrocław, no i wy. Jak powstał zespół kuratorsko-produkcyjny w Gdańsku?

Ula Zerek: Było to spotkanie kilku równoległych pomysłów. Jeszcze podczas pilotażu pierwszych PS, zanim weszła formuła konkursowa, u nas w Fundacji Polka dot kiełkowała myśl, że dobrze byłoby kiedyś znaleźć się w tym programie. Sonia Nieśpiałowska-Owczarek z ówczesnych PS Łódź bardzo zachęcała nas do opracowania wizji. Rozmawiałyśmy – Katarzyna Pastuszak, Katarzyna Ustowska-Gmerek i ja – z różnymi instytucjami, ale to się wydawało wówczas olbrzymie i jednak nas przerastało. Konkurs nadał wszystkiemu bardziej realistyczne ramy i Natalia Cyrzan zaproponowała, żebyśmy stanęły do niego z Instytutem Kultury Miejskiej jako operatorem i Polką dot jako partnerką. A równolegle – to oddaję głos Natalii Murawskiej.

Natalia Murawska: Równolegle, tak po koleżeńsku, rozmawiałam z Daną Chmielewską o tym, że czujemy się jak wolne elektrony, które bardzo dużo robią, ale nie są częścią żadnej wspólnoty, bo środowisko jest rozproszone. Żeby temu przeciwdziałać, zainicjowałyśmy w prowadzonym przeze mnie Zakładzie Kulturalnym spotkanie, które miało na celu integrację środowiska, ale nie przez rozmowę, tylko wspólną praktykę ruchową. Podczas „Ciał Tańczących” w grupie wielu tancerzy improwizowaliśmy kilka godzin. Ula była na tym spotkaniu i tak zaczęłyśmy rozmawiać o połączeniu sił w ramach tej idei wspólnotowości, o którą nam z Daną chodziło. A potem pojawił się konkurs, więc to, że Zakład stał się jednym z partnerów, było naturalne. Aktualnie razem z Daną koordynujemy działania w Zakładzie Kulturalnym.

Karolina Wycisk: Ula namówiła również mnie, żeby kolejną partnerką stała się Fundacja Performat. Weszłam do PS z wkładem merytorycznym Fundacji, konkretnymi pomysłami na programy, wspólnie z Ulą koordynuję też działania w IKM-ie.

Natalia Cyrzan: U mnie zaczęło się od innej strony. W Teatrze im. Jaracza w Olsztynie uczestniczyłam w spotkaniu improwizatorskim muzyków w ramach PS Teatr. Zachwyciła mnie ta formuła i kiedy zobaczyłam ogłoszenie konkursowe na PS Taniec, zadzwoniłam do Uli, z którą przyglądałyśmy się sytuacji tańca przez ostatnie 25 lat niejeden raz. Ula powiedziała o rozmowach z Natalią, no i poszło. Już dawniej jako menedżerka kultury angażowałam się w działania mające na celu poprawę sytuacji, bo taniec jest na Pomorzu zaniedbany. Jedna instytucja wspierająca taniec współczesny czy formy nieklasyczne, czyli Klub „Żak”, to za mało. Wiedząc, że jako IKM wkrótce otworzymy nową siedzibę, poczułam, że mamy szansę choć w części odpowiedzieć na oczekiwania publiczności i artystów.

Czwarta partnerka to Opera Bałtycka.

U.Z.: Zależało nam na jak najbardziej różnorodnej ofercie, i pod względem artystycznym, i organizacyjnym. IKM to miejska instytucja kultury, Opera – wojewódzka, a Zakład jest placówką niezależną. Każda z tych scen ma inną grupę odbiorczą i inne podejście do myślenia o tańcu i choreografii.

I do tego Polka dot i Performat – organizacje pozarządowe. Na napisanie wniosku konkursowego miałyście około miesiąca. Jak wypracowałyście koncepcję?

N.C.: Wtedy nie znałam realnych możliwości przestrzeni Kunsztu Wodnego, ale dysponowałam już riderami. Wiedziałam, że sala audytoryjna do pokazywania tańca się za bardzo nie nadaje, ale są trzy świetne sale warsztatowe, które dobrze będą służyć tancerzom i tancerkom bez dostępu do sal gdzie indziej. Zadania realizujemy zgodnie z tym, w czym się specjalizujemy. Opera zajmuje się baletem, Zakład prowadzi formaty wymyślone przez Natalię i Danę, my z Ulą i Karoliną idziemy we wspieranie różnych grup – głównie kadr producenckich i osób opiekujących się innymi, w tym rodzin. Performat i Polka dot nie mają siedzib, ale mają wielkie zasoby niematerialne, czyli umiejętności. Jest jeszcze Fundacja FOSA, która uczestniczyła w kuratorowanym przez Agatę Siwiak projekcie „#tytułwymyślimyrazem” polegającym na stworzeniu spektaklu dla młodzieży z młodzieżą.

K.W.: Duża część działań żyła wcześniej w projektach naszych podmiotów, są to więc formaty, które dostały szansę rozwoju. Jak Natalia mówiła o „Ciałach Tańczących”, tak wkładem merytorycznym Performatu są „Roztańczone Rodziny”, które dzięki PS po raz pierwszy odbywają się w Gdańsku. W poprzednich latach w Poznaniu i Warszawie zapraszałyśmy z kuratorką, Hanką Bylką-Kanecką, wybrane przez nas artystki, a tu ogłaszamy open-call. Dzięki temu poznałyśmy kolejne, nowe dla nas osoby pracujące z młodą widownią. Z kolei ze współpracy Performatu i Polki dot wyrósł mój i Uli ulubiony projekt artystyczno-badawczy „Nature of Us”, który w PS poszerzamy o publikacje polskich choreografek i badaczek.

N.M.: Dla mnie ważne było, żeby zachęcić jak najwięcej osób z zewnątrz do spotkania z tańcem. Taniec ma mnóstwo zasobów, które są potrzebne w życiu codziennym. Głównym celem było umożliwienie tancerzom dzielenia się tymi zasobami z ludźmi, którzy nie tańczą zawodowo. Wiele działań ma miejsce w środowisku komercyjnym, bo tancerze prowadzą zajęcia w szkołach prywatnych, a chciałyśmy sprawić, żeby to stało się bardziej dostępne. Zależało nam też na różnorodności. Dzięki temu, że prowadzących wyłaniamy w open-callach, to oferta jest bardzo zróżnicowana, co pozwala dotrzeć do szerokiego spektrum odbiorców. Staramy się trafić do osób w każdym wieku, z doświadczeniem i bez niego czy o różnym stopniu sprawności, jak na przykład w przypadku warsztatów kierowanych do osób z afazją czy chorobą Parkinsona.

Zawsze chciałam, by Zakład Kulturalny był otwarty dla artystów niezależnych. To nie jest łatwe, gdy się działa oddolnie. Teraz w ramach „Ciał Tańczących” możemy cyklicznie się spotykać, tańczyć razem i wspierać. Dodatkowo, w ramach warsztatów „Przymorze Lab”, przyjeżdżają do Gdańska różni artyści z różnych stron Polski, by dzielić się swoimi metodami pracy. Uważam, że bardzo ważne jest takie sieciowanie i poznawanie – właśnie poprzez wspólną praktykę w sali. To takie wzajemne podlewanie się, by lepiej rosnąć.

K.W.: Kierunki w dużej mierze wyniknęły ze specjalizacji partnerek, a realizacja konkretnych działań wynika z charakterystyki miejsc, jakimi wspólnie dysponujemy. Na przykład działania skierowane do mieszkańców i mieszkanek były dotąd specyfiką IKM-u, skupionego na projektach społecznych. Ten kierunek realizuje się teraz też w Zakładzie, który dotąd był rozpoznawany jako adres głównie przez osoby już zaznajomione z tańcem. Z kolei w Kunszcie Wodnym pojawiają się zupełnie nowe dla IKM-u taneczne przedsięwzięcia, spektakle rodzinne i dla młodej widowni. Ze względu zaś na profil badawczy IKM realizuje „Spotkania Producentek i Producentów”, publikacje z „Nature of Us” i badanie wokół „Roztańczonych Rodzin”. Tu jest kadra doświadczona w takich działaniach, z potrzebnymi umiejętnościami.

U.Z.: Założenie oparcia wkładu merytorycznego na dotychczasowej działalności łączy się z potrzebą odejścia od nadprodukcji. Nie ma powodu nieustająco wymyślać nowych programów, jeśli można zainwestować w rozwój już istniejących. Tak samo było z partnerstwem Opery. Zapytałyśmy, jak instytucja mogłaby się włączyć, i Opera zaproponowała „Wieczór Młodej Choreografii”, który wychodzi poza jej typowy repertuar, ale jakoś już istniejący jako idea. Dzięki temu wydarzeniu Opera wyszła poza swój główny nurt, a operowi tancerze dostali przestrzeń do stworzenia własnych choreografii w formie krótkich etiud.

Na ile PS Gdańsk są innowacyjne, a na ile wpisują się w tutejszą tradycję? Przez tradycję rozumiem zwłaszcza eksplozję lat dziewięćdziesiątych, która wygenerowała legendę Trójmiasta jako miejsca wybitnego tańca. Potem sytuacja ewoluowała, niektóre talenty wybyły, pojawiły się nowe…

U.Z.: Ja czuję się łącznikiem między wtedy a teraz, efektem tej ogromnej energii tanecznej z przełomu osta tniej dekady XX i pierwszej XXI wieku w Gdańsku. Miałam duże szczęście, że jako bardzo młoda dziewczyna trafiłam do Teatru Dada von Bzdülöw, chodziłam do nich na zajęcia, potem stałam się częścią zespołu i jednocześnie pilnie zaliczałam wszystkie festiwale i spektakle taneczne. A działo się dużo! Połączenie działań artystycznych z producenckimi było dla mnie naturalną koniecznością. Wciąż myślę o mojej ścieżce zawodowej jak o kontinuum od tamtych ekscytujących czasów, ale staram się aktualizować formaty pracy. Coroczne festiwale, które kiedyś były świętem dla środowiska, dzisiaj nie mają większego związku z lokalnym kontekstem i w moim odczuciu niewiele wnoszą w taneczny dyskurs. Punkt, w którym jestem dzisiaj, wynika z potrzeby podejmowania aktywnej refleksji na temat tego, jaka jest rzeczywistość, także ta artystyczna, oraz moje możliwości i zainteresowanie odpowiadaniem na rzeczywiste potrzeby.

N.M.: Ja z kolei tym łącznikiem stałam się przez obserwację. Przyszłam na końcówkę tamtych „dobrych czasów” jako widz. Teraz są inne warunki i możliwości. Część środowiska działa nadal, ale są też nowi ludzie, którzy chcą tworzyć i niekoniecznie dużo wiedzą o gdańskiej legendzie. Taniec w Gdańsku nigdy nie umarł, chociaż czasem słyszałam, że nic się tu nie dzieje. Różne rzeczy działy się cały czas, tylko nie zawsze były zauważane. Żeby społeczność, którą tworzę, podtrzymując w ludziach ogień, awansowała do środowiska, musiałam pokonać długą drogę. Teraz się scalamy. Nadal działające starsze pokolenie dzieli się doświadczeniami z nami, a my jesteśmy w stanie opowiedzieć pewne rzeczy z naszej perspektywy i w końcu ten młodszy głos staje się słyszalny. Więc chyba jest to kontynuacja.

O których działaniach chciałybyście powiedzieć więcej?

N.C.: Dla mnie producenci i producentki wydarzeń artystycznych i kulturalnych are the new black, jak w literaturze do niedawna tłumacze i tłumaczki, a teraz redaktorki i redaktorzy. To jest grupa, którą trzeba się teraz zająć. Jest ogromną siłą napędową kultury i sztuki, na ogół niewidzialną i bardzo niedocenianą. Widzę przy wielu okazjach, że kiedy tylko poruszy się ten temat, to natychmiast rusza pewien rodzaj zbiorowej terapii, bo osoby te są bardzo sfrustrowane i nie mają gdzie się wypowiedzieć. Bardzo się cieszę, że możemy je wspierać.

U.Z.: Ja czuję wielką radość, myśląc o widowisku otwierającym nową siedzibę IKM-u w Kunszcie Wodnym. Nie będzie powtarzane repertuarowo, choć pewne elementy, mam nadzieję, będą kiełkować w dalsze działania. Był to rodzaj święta, bo pojawiła się tu siedemnastka trójmiejskich tancerzy, która w dobrych warunkach pracowała z Kasią Wolińską – choreografką wywodzącą się z Gdańska, a od lat pracującą w Berlinie. Produkcja takich dużych spektakli i imprez nie do końca mnie interesuje, ale realizacja akurat tego widowiska bardzo mnie cieszy.

K.W.: A zobaczyło je kilka tysięcy osób. To bardzo istotne, że tak ważne miejsce – Kunszt Wodny, czyli nowa siedziba IKM-u – zostało otwarte tańcem i to na tak dużą skalę.

N.M.: Ja chcę wspomnieć o programach, które wspierają w wyrażaniu się poprzez taniec twórców do osiemnastego roku życia i działają na rzecz rozwoju publiczności. Młodzi mają możliwość pokazania w Zakładzie spektakli dla szkół, przy czym najpierw jest prelekcja, potem spektakl i potem rozmowa o nim. Z kolei podczas Ogólnopolskiego Festiwalu Teatrów Tańca „Młodzi na Scenę” pokazujemy dziewięć spektakli z różnych miast i również najważniejszym punktem wieczoru jest rozmowa.

K.W.: Dla mnie wyjątkowo ważne są projekty rodzinne. To przestrzeń mało dotąd w Gdańsku zagospodarowana i widać, że jest realna potrzeba zajmowania się nią. Osoby przychodzące na spektakle i warsztaty w ramach „Roztańczonych Rodzin”, czasem nawet trafiające na nie przypadkowo, potem wracają na kolejne.

Przypadkowo?

K.W.: Kunszt Wodny jest w centrum miasta. Ludzie wchodzą na kawę, dowiadują się o warsztatach i zostają na nich.

N.C.: Dla mnie ta sfera rodzinno-dziecięca też jest istotna. Rodzice są idealną grupą odbiorczą i bardzo chciałabym rozwijać kierunki podobne do „Roztańczonych Rodzin”.

K.W.: Oczywiście bardzo ważny dla mnie jest też program producencki. Tych kilka miesięcy cotygodniowej wymiany wiedzy i doświadczeń on-line, zakończonych trzydniowym spotkaniem w realu, jest bezcenne. Wzmacnianie kompetencji producenckich jest korzystne też dla samych PS, bo dzięki temu będą lepiej funkcjonować w całym kraju. I to jest dobry moment, żeby powiedzieć, że PS to bardzo wymagający program. Stworzyłyśmy platformę współpracy, którą administruje IKM, ale każda z nas wkłada tu ogrom kompetencji i gotowości do zajmowania się wyłącznie tym.

N.M.: Część programu jest nakierowana na regenerację i wytchnienie. Czujemy, że jest to bardzo potrzebne tancerzom, twórcom i wszystkim pracującym w kulturze. Ludzie bardzo doceniają, że raz w tygodniu mogą skorzystać z jakiegoś działania regeneracyjnego. Bo jeśli ciało nie będzie zregenerowane, to nie ma w nim przestrzeni na twórczość.

Moją uwagę zwróciły „Trzeźwe Rejwy” pod opieką Krystyny „Lamy” Szydłowskiej. Takie działania są bardzo cenne dla naszych rozedrganych środowisk, dopiero uczących się higieny psychicznej, w tym bezpiecznego stosowania używek.

N.C.: To działanie organizujemy akurat nie jako PS, a jako IKM, choć fakt, że jest spójne z innymi refleksjami obecnymi w PS. To jakby odzyskiwanie pewnych formatów, odzieranie ich z przyklejonych, stereotypowych wyobrażeń, które nie odpowiadają już obowiązującym obecnie standardom. Szaleńczo się bawić można bez narkotyków czy alkoholu i niekoniecznie dopiero po osiemnastym roku życia. Można też nie używać dymu i świateł stroboskopowych, jeśli wiemy, że niektórym to bardzo przeszkadza, powoduje lęki albo reakcje cielesne. Na naszych rejwach były całe rodziny z dziećmi. Lama rozbroiła swoją nieoceniającą narracją nawet osoby dosyć sceptyczne wobec tej „ugrzecznionej” formy. Chciałabym konstruować program instytucji w sposób odpowiadający na bardzo zindywidualizowane i różnorodne potrzeby. To zresztą bardzo w trendzie i bardzo się z tego cieszę.

Niebawem kończą się programy tegorocznych PS. Co dalej?

K.W.: Przestrzenie Sztuki to nadal są w dużej mierze projekty, a nie stałe sceny tańca, których potrzebujemy dosłownie w każdym mieście, ale wierzę, że ten program ma ogromny potencjał zbudowania stałych ośrodków. Nie da się jednak robić tego z roku na rok, potrzebne jest długofalowe inwestowanie i planowanie we współpracy z partnerkami. Tegoroczna edycja była dla nas szalonym kołowrotkiem, realizowałyśmy ponad dwadzieścia wydarzeń na miesiąc. Chciałabym, żeby wszystkie osoby zajmujące się tańcem, artystyczne i producenckie, miały większy komfort pracy. Widać przecież, jak ważne przestrzenie taniec może tworzyć: społeczności, które wzajemnie się wspierają.

U.Z.: Na pewno jest w nas otwartość na dalsze działania. Ważne jednak, żeby powiedzieć, że jest bardzo dużo stresu i zatracania się w tym, co tak kochamy robić. Wyciągnięcie wniosków i znalezienie formuły pracy, która będzie dobra dla wszystkich, z naszymi różnymi potrzebami, dla mnie jest przed podjęciem dalszych planów konieczne.

N.C.: Jeśli będzie ponowna możliwość aplikacji o ten grant, to nie widzę możliwości niepodejścia do tego. Finansowo nie do udźwignięcia jest kontynuacja tak rozbudowanego programu bez dotacji.

N.M.: Na pewno nie możemy zaprzepaścić tego, co się wydarzyło. Jako tancerze jesteśmy silną grupą, zintegrowaliśmy się i chcemy dalej dzielić się tym, co robimy. Zarządzam przestrzenią w formule jednoosobowej działalności gospodarczej i muszę powiedzieć, że prowadzenie teatru i miejsca edukacyjnego, budującego środowiskową platformę, bez systemowego wsparcia jest wykańczające.

Da się oszacować z perspektywy Zakładu liczebność obecnego środowiska w Gdańsku?

N.M.: Ciężko powiedzieć, czy jest na przykład 30 osób choreografujących czy 80, ale nie uważam, żeby to było istotne. Znaczenie ma zasięg. Do Zakładu przychodzi tygodniowo około 200 osób, które potrzebują systematycznego ruchu i tańca. Myślę, że to się liczy, a nie ile osób tworzy spektakle. Liczy się budowanie społeczeństwa, które interesuje się tańcem, a nie, w ile osób do tego doprowadzimy.

20-12-2023

Przestrzenie Sztuki – to działający od 2020 roku program finansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, realizowany przez Narodowy Instytut Muzyki i Tańca (Przestrzenie Sztuki Taniec) oraz Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego (Przestrzenie Sztuki Teatr). Operatorem Przestrzeni Sztuki Taniec w Gdańsku w 2023 roku jest Instytut Kultury Miejskiej. Partnerami są Fundacja Polka dot, Fundacja Performat, Opera Bałtycka, Zakład Kulturalny.

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
dwa plus trzy jako liczbę:
komentarze (6)
  • Użytkownik niezalogowany Jessicavi
    Jessicavi 2024-04-08   06:45:27
    Cytuj

    Are you looking to relive the Retro games experience? Look no further!

  • Użytkownik niezalogowany Muhammad Anas
    Muhammad Anas 2024-03-31   21:16:08
    Cytuj

    I've truly right determined to make some sort of blog site, i always store also been inferior to try and do for just a while in. Acknowledges due to this enlighten, this is serviceable! Standing Spray Designer Choice

  • 2024-02-09   10:56:03
    Cytuj

    The most intriguing content on this fascinating point that can be found on the net ... concierge doctor naples

  • Użytkownik niezalogowany ok bet
    ok bet 2024-01-10   05:29:32
    Cytuj

    Pretty nice post. I just stumbled upon your weblog and wanted to say that I have really enjoyed browsing your blog posts. After all I’ll be subscribing to your feed and I hope you write again soon! My website: football betting

  • Użytkownik niezalogowany live casino
    live casino 2024-01-04   04:06:23
    Cytuj

    Excellent to the point article and news.. Well appreciated, My sites: live casino

  • Użytkownik niezalogowany natasha evans
    natasha evans 2024-01-03   05:51:23
    Cytuj

    I am very happy to visit your blog, It tells me a lot of useful information pumpkin panic. I will regularly visit the blog to support you.