AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Czeskie rozczarowania

Prawda i miłość. Czeskie sztuki współczesne, Agencja Dramatu i Teatru, Warszawa 2020
Doktorant Wydziału Nauk Społecznych na Uniwersytecie Wrocławskim. Absolwent Filozofii oraz Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Wrocławskim. Współpracuje z czasopismem naukowym "Znaczenia".
A A A
 

To, że w antologii czeskich sztuk współczesnych znajdzie się tekst, a nawet dwa, Petra Zelenki, a najczęściej powracającą postacią i kluczowym punktem odniesienia będzie nie kto inny jak Václav Havel, było raczej do przewidzenia. Słynne słowa tego ostatniego o tym, że „prawda i miłość zwyciężą nad kłamstwem i nienawiścią”, wyniesiono nawet do tytułu starannie wydanego przez Agencję Dramatu i Teatru tomu. To znaczy pierwszy człon tego przywracającego nadzieję i wiarę w sprawiedliwość równania. Wyszło więc nieco przewrotnie, ponieważ Prawda i miłość koncentruje się akurat w głównej mierze na zakłamywaniu rzeczywistości i manipulacji faktami, jak też na podsycaniu wzajemnej nieufności oraz wciąż nie do końca uregulowanych rachunkach krzywd i win.

Autorzy próbują zrekonstruować i obnażyć kierujące tym wszystkim mechanizmy. Uwrażliwić czytelnika na ewentualne niebezpieczeństwa, wykrzywienia i pokusy. Ważne to lekcje. Doceni je każdy, kto jeszcze nie poddał się powabowi łatwych teorii wyjaśniających zawiłości naszych dziwnych czasów. Zresztą dramaturgia od zawsze żywiła się konfliktem, sprzecznością i przemocą raczej niż pastoralnymi wizjami światów bliskich powszechnej harmonii i zgody. Takimi zresztą są sztuki samego Havla – zaludnione, jak pisze we wstępie teatrolożka, tłumaczka i bohemistka Elżbieta Zimna, postaciami „zakłamanymi, skrajnie egoistycznymi, wykorzystującymi innych do swoich celów i strasznie przy tym nieszczęśliwymi”.

Dlatego, wracając do początku, nie obeszło się w Prawdzie i miłości i bez „gości”, nazwijmy to, mniej spodziewanych. Ich lista jest nader osobliwa: Adolf Eichmann (Wysłuchanie Tomáš Vůjtek), Sherlock Holmes w obowiązkowej asyście doktora Watsona (Sherlock Holmes. Morderstwa brodatych kobiet David Drábek), a nawet Jane Austen (Ogród Jane Austen Lenka Lagronová). W pierwszym przypadku czeka was dosłowne „wyznanie wiary” głównego pomysłodawcy „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”, którego praca, jak sam zapewnia, „polegała tylko na urzędowaniu”. Dwie ostatnie sztuki oprócz sięgnięcia po sławne nazwiska i zabaw dekonstrukcyjnych łączy wątek statusu społecznego kobiet i zakorzenienia matryc patriarchalnych.

Ale na tym nie koniec. W środku zbioru, też raczej na to nie licząc, natrafimy na dwa dzieła poświęcone... przedstawicielom nauk ścisłych. Naukowcom w ich „naturalnym”, akademicko-laboratoryjnym habitacie. Rzecz to doprawdy rzadka, zwłaszcza że nie chodzi o żadne zaadaptowane przez pop-kulturę gwiazdy jak Albert Einstein, Stephen Hawking czy Richard Dawkins, ani o wielkie, rozpalające wyobraźnię odkrycia. Dlatego, chociaż René Levínský w Naciśnij kosmos, by przejść dalej zakręca część intrygi dookoła rzekomo zawartych w DNA „przesłaniach” od samego Stwórcy, nie oczekujcie rewelacji podobnych do tych z powieści Dana Browna. Nieco groteskowy finał, niepozbawiony piętrzących zwrotów nie tyle akcji, co perspektyw, każących na nowo układać całość, daleki jest od kanonów science fiction. Bliski zaś tak zwanej prozie życia, w której każdy sobie rzepkę skrobie, a tytuły naukowe w żaden sposób nie chronią od przywar charakterystycznych dla zwykłych śmiertelników. Niekiedy wręcz sprzyjają chorobliwemu zaostrzeniu niektórych z nich. Chociażby pychy.

Petr Zelenka w Czarze molekuły zagłębił się w rzeczywistość badań, formuł i patentów na tyle, że tłumaczka Krystyna Krauze zamieszcza na koniec serdeczne podziękowania doktorowi Romanowi Majorowi „za konsultacje i pomoc przy terminologii naukowej”. Lecz i tu ważniejszym niż cokolwiek innego okazuje się być sprzężenie nauki i etyki, osobistej odpowiedzialności i mechanizmów rynkowych. Przyznam, że na Czar molekuły chętnie wybrałbym się do kina. Historia zakulisia rynku farmaceutycznego jest właściwie gotowym scenariuszem dla dużego ekranu. Ostatnią gąskę dramaturga i pisarza skrywającego się pod pseudonimem S.d. Ch. chciałbym natomiast zobaczyć na scenie. Po pierwsze, to bezkompromisowy portret polityka-spryciarza zarazem zgryźliwy i dowcipny, ubrany w formę lekkiej, poetyckiej przypowieści z gastronomiczną metaforyką, a zatem daleki od tradycyjnej publicystycznej połajanki. Po drugie, ten kameralny niemalże monodram o pragnieniu skonsumowania w pojedynkę „tłustej gęsi” państwowego budżetu oraz sposobach na powtarzanie tego raz za razem na oczach upupianych wyborców, stanowi wspaniały materiał do popisu aktorskiego kogoś z plejady wybitnych aktorów w starszym wieku. Mogłaby z tego wyjść prawdziwa teatralna uczta.

Dzieło Davida Zábranskiego Aktor i stolarz Majer mówi o stanie swojej ojczyzny jest już monodramem właściwym, ale w żadnym wypadku nie standardowym. Pod pewnymi względami jest to rzecz najbardziej osobliwa ze wszystkich dziewięciu sztuk Prawdy i miłości. Została napisana specjalnie dla aktora Stanislava Majera, lecz stanowi faktycznie długi wewnętrzny monolog samego autora, dla którego impulsem było postawione przed nim zadanie dramaturgiczne. Symptomatyczne, że mierzenie się z zawiłościami tożsamości czeskiego narodu na przestrzeni wieków pod wieloma względami okaże się zadziwiająco bliskie polskiemu czytelnikowi. W rozterkach na temat ostatnich dziesięcioleci z pewnością znajdą celne refleksje na temat naszych własnych podziałów i linii frontów w niekończącej się domowej wojnie kulturowej.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że jedną z przewodnich emocji antologii jest rozczarowanie. W znacznej mierze liberalno-kapitalistycznym ładem, którego ciemnych stron i ukrytych kosztów wcześniej w pełni sobie nie uświadamiano. Ilustracją tego jest los Niny z Job Interviews. Szefowej prestiżowej agencji castingowej, cynicznej i bezwzględnej pracoholiczki, eksploatującej „zasoby ludzkie”, jak też ludzkie słabostki i nieszczęścia, w celach maksymalizacji zysków. Petr Zelenka przepuszcza ją przez tryby machiny; bycie częścią której ukształtowało całą filozofię życiową bohaterki. Jest na tyle bezlitosny, że pod koniec bohaterkę czeka totalny upadek i degradacja, a sztuka ostatecznie nabiera posmaku dość jednoznacznego w swej wymowie moralitetu.

Zresztą, na całość warto spojrzeć, jak na próbę rachunku sumienia względem odnowy moralnej, do której gorąco zachęcał Havel. Która wydawała wówczas niezbędnym warunkiem trwałych przemian. A teraz? Co teraz zostało z wyniesionych na sztandary wartości i szczytnych haseł? Albo prościej, jak formułuje to w Aktorze i stolarzu… Zábranski: „Czy w naszej ojczyźnie jest więcej syfu czy dobrego?”. Diagnozy są w większości jeżeli nie przygniatające, to dość przykre. Już w pierwszej ze sztuk, o której jeszcze nie zdążyłem napisać, czyli w Poker Face Petra Kolečki, główna bohaterka Jana, niegdyś waleczna idealistka, z biegiem lat zamienia się we wzorowy okaz „utraconych iluzji”, rozczarowania i zniechęcenia stężałego w skorupę cynizmu. Mało tego, swoją frustrację odziedzicza po ojcu, żeby przekazać ją własnej córce Pawlinie, co symbolicznie łączy się z przekazaniem tajemnic własnego „fachu”. Jana dorobiła się majątku, grając w pokera. Jest więc mistrzynią blefu i ukrywania własnych emocji. Jeszcze więcej symbolizmu jest w tym, że tłem dla rodzinnego dramatu stają się telewizyjne relacje z pogrzebu Václava Havla w 2011 roku. Jak mówi Wiktor, chłopak Pawliny i jeszcze jeden „realista”, cytowane hasło o prawdzie i miłości „dziś brzmiałoby zbyt patetycznie”. „Moje «Chcę żyć» – tłumaczy – wydaje mi się bardziej dosadne, proste i skromniejsze”.

17-03-2021

Prawda i miłość. Czeskie sztuki współczesne, przełożyli Gabriela Gańczarczyk, Tomasz Grabiński, Krystyna Krauze, wstęp Elżbieta Zimna, Agencja Dramatu i Teatru, Warszawa 2020


skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
dwa plus trzy jako liczbę: