AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Historie ludzkiego mięsa

Baśń o wężowym sercu, reż. Beniamin M. Bukowski, Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie
Doktorantka w Katedrze Teatru i Dramatu Uniwersytetu Jagiellońskiego, krytyczka teatralna, kuratorka. Publikuje w „Didaskaliach” i „Dialogu”.
A A A
fot. Magda Hueckel  

W ostatniej scenie Baśni o wężowym sercu aktorzy wracają „na pozycje”, które zajmowali w scenie pierwszej. Opowiadają o kolorach galicyjskiej jesieni i o tym, jak rzadko zdarza jej się być inną od poprzednich i kolejnych. Czas spektaklu zostaje domknięty klamrą kompozycyjną jak wiekiem szkatułki, którą można zachować na przyszłość jak skarb, ale którą można też postawić w kącie, przykryć płótnem i zapomnieć o niej. Zresztą czas zarówno w spektaklu Beniamina Bukowskiego, jak i w powieści Radka Raka, na podstawie której spektakl powstał, poddawany jest wielu różnym zabiegom. Czas baśniowy miesza się z historycznym, cykliczny z linearnym, a to, co – wydawałoby się – dawno minęło, powraca we fragmentach obrazów, zaśpiewów i opowieści.

Bukowski oraz pracujący z nim nad adaptacją powieści Amadeusz Nosal wyprowadzają z baśniowej opowieści o Kóbie, który udał się w poszukiwanie wężowego serca, historię Jakóba Szeli, który w dobie powstawania kolejnych historii ludowych staje się postacią coraz bardziej rozpoznawalną i utożsamianą ze sprawiedliwością społeczną i potrzebą mówienia o przemocy, jakiej chłopi doświadczali ze strony szlachty. W pierwszej części przedstawienia mamy jeszcze do czynienia z Kóbą (Łukasz Szczepanowski) – sierotą, pomocnikiem w gospodzie prowadzonej przez żydowskiego właściciela, obiektem zauroczenia Chany (Magda Grąziowska) i młodzieńcem zauroczonym Malwą (Paulina Kondrak). Oglądamy w niej, jak szlachcic Wiktoryn Bogusz (Łukasz Stawarczyk) odbiera chłopakowi nie tyle własność, co wszystko, co jest dla niego ważne. Dziewczynę, w której się zakochał, i starego chłopa Myszkę (Grzegorz Mielczarek), który był dla niego jak ojciec, dopóki z pańskiego rozkazu nie został doprowadzony do brutalnej i upokarzającej śmierci. Droga po wężowe serce, które ma zapewnić mu możliwość spełnienia życzenia o odwróceniu swojego losu i staniu się panem, jest procesem, który przez kolejne doświadczenia, znajomości i utraty doprowadza go do upragnionej przemiany.

Przemiana Jakóba w Wiktoryna (i odwrotnie) nie tyle ustanawia dwie silne i przeciwne sobie tożsamości „pana i chama”, co tworzy hybrydyczne i ontologicznie zachwiane, zawirusowane sobą podmiotowości. Jedna z nich to podmiotowość pana zdegradowanego do pozycji chłopa, ale zachowującego świadomość swojego pochodzenia, a druga to podmiotowość chłopa, który znalazł się w miejscu, o którym marzył, nie z chęci wzbogacenia się, ale dokonania zemsty za doświadczoną krzywdę. Wobec tego przesłanie spektaklu wydaje się raczej głosić nierozstrzygalność (zwłaszcza z perspektywy współczesnych widzów, których tożsamość i świadomość ukształtowało wiele wydarzeń społecznych i politycznych mających miejsce po rabacji) kwestii pochodzenia, niż ustanawiać wyraźny klasowy antagonizm, który dałoby się przenieść w czasy współczesne.

Estetyczny język teatralnej opowieści pod wieloma względami sprzyja tej anty-antagonistycznej postawie. Najbardziej wyrazistym elementem scenografii stworzonej przez Aleksandrę Żurawską jest obsypane owocami drzewo jabłoni. Nie tylko wprowadza ono do spektaklu symbolikę biblijną – zerwanie i nadgryzienie jabłka z drzewa poznania dobra i zła można uznać za wydarzenie inicjujące trudną ludzką wolność, po którą sięga również Kóba, udając się w podróż – ale staje się również osią działań choreograficznych stworzonych przez Katarzynę Witek. W choreografii dostrzec można nawiązania do kompozycji i rytmiki tańców ludowych, ale najciekawsze są w niej subtelnie zaszczepione w poszczególnych aktorskich kreacjach jakości ruchu przywodzące na myśl motorykę węży. Wzór wężowej skóry nadrukowany na trykotach noszonych przez większość aktorów pod tradycyjnymi, stylizowanymi na chłopskie ubraniami (za kostiumy w spektaklu odpowiedzialna jest Julia Ulman) sugeruje zresztą, że wężowość jest częścią natury ludzi, których perypetie oglądamy. Węże w spektaklu symbolizują raczej wieczne życie, siłę ukrytą pod powierzchnią ziemi i powierzchownością codzienności niż grzech i pokusę, jak ma to miejsce w Biblii. Żurawska zabudowała scenę złotymi elementami, które w połączeniu ze światłem wyreżyserowanym przez Monikę Stolarską i projekcjami wideo stworzonymi przez Nosala tworzą atmosferę oniryzmu i odrealnienia. Estetyczna przyjemność przebywania w tym świecie pozwala niemal zapomnieć o historycznym wymiarze historii Jakóba Szeli, przez co twórcy i twórczynie spektaklu wytracają dialektyczny i polityczny potencjał opowieści, która baśnią mogłaby być w nie mniejszym stopniu niż jedną z wersji Historii.

Mięsność i krwawość historycznych wydarzeń przedostaje się do spektaklu niemalże przypadkiem. Jednym z rekwizytów-elementów kostiumu jest zawieszone na łańcuszku sztuczne serce imitujące wyglądem mięsień – kawałek wyjętego z klatki piersiowej żywego mięsa. Kiedy bohaterowie przekazują je sobie, w symbolicznej i onirycznej opowieści pojawiają się pęknięcia prowokujące do zadawania pytań o to, co mogłoby być w niej dosłowne, a nie jest, oraz jakie konsekwencje ma sprowadzenie opowieści o bólu bitego ciała do teatralnych znaków i ukrycie ludzkiego mięsa (tak nazywany jest Kóba w jednej ze scen) za symbolicznymi figurami bohatera, adwersarza, mentora, ukochanej…

Doceniam Baśń o wężowym sercu jako estetycznie spójną i sprawnie zrealizowaną adaptację i dostrzegam w niej znak artystycznego rozwoju Bukowskiego jako reżysera, który odszedł od precyzyjnego, ale też ograniczającego wyobraźnię widza posługiwania się teatralnością i zwrócił się ku formom bardziej przestrzennym, operującym nastrojem na równi ze znakiem. Jednocześnie nie waham się przyznać, że nie potrafię wskazać powodu, dla którego ta historia zostaje mi, jako widzce, opowiedziana. Rozumiem decyzje estetyczne twórców i twórczyń oraz ramę, w jaką została ujęta historia Kóby-Jakóba, ale nie rozpoznaję w tym spektaklu stawek, które bywają bardzo wysokie w wielu przypadkach, w których ludowe historie przywraca się artykulacji i słyszalności. Niestety w krakowskim spektaklu delikatność formuły opowiadania odebrała historii dotkliwość, a szczelne zamknięcie jej w logice czasu baśniowego uniemożliwiło wytworzenie żywej więzi między nią a współczesną rzeczywistością.

18-11-2022

Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie
Baśń o wężowym sercu
według powieści Radka Raka
reżyseria: Beniamin M. Bukowski
scenariusz i dramaturgia: Beniamin M. Bukowski, Amadeusz Nosal
scenografia: Aleksandra Żurawska
kostiumy: Julia Ulman
muzyka: Anna Stela
reżyseria światła: Monika Stolarska
choreografia: Katarzyna Witek
multimedia: Amadeusz Nosal
obsada: Magda Grąziowska, Paulina Kondrak, Zbigniew W. Kaleta, Grzegorz Mielczarek, Beata Paluch, Łukasz Stawarczyk, Łukasz Szczepanowski
premiera: 4.11. 2022

galeria zdjęć Baśń o wężowym sercu, reż. Beniamin M. Bukowski, Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie Baśń o wężowym sercu, reż. Beniamin M. Bukowski, Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie Baśń o wężowym sercu, reż. Beniamin M. Bukowski, Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie Baśń o wężowym sercu, reż. Beniamin M. Bukowski, Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie ZOBACZ WIĘCEJ
 

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
dwa plus trzy jako liczbę: