AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Iskrzy na Olimpie

Olimp, reż. Wojciech Kościelniak, Teatr Collegium Nobilium
Muzyk i polonistka, w latach 50. XX w. aktorka Teatru na Tarczyńskiej i Teatru Poezji UW, później wieloletnia nauczycielka muzyki w Szkole Podstawowej nr 15 w Warszawie, profesor Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina i publicystka „Ruchu Muzycznego”. Doktor habilitowana nauk humanistycznych, autorka książek o teatrze muzycznym i polskich artystach. Publikowała też w „Teatrze”, „Dialogu”, nowojorskim „Przeglądzie Polskim”,„Pamiętniku Teatralnym”. Współpracuje z ISPAN i z Teatrem Wielkim – Operą Narodową.
A A A
fot. Zuzanna Mazurek  

W przedstawieniu dyplomantów specjalności aktorstwo teatru muzycznego warszawskiej Akademii Teatralnej, pod tytułem Olimp, dochodzi do zwarcia przeszłości z teraźniejszością. Teraźniejszość to właśnie oni, ośmioro przyszłych aktorów, co potrafią tańczyć, mówić i śpiewać, z mikroportem albo bez, dziś i teraz. Stan nieustannej ruchliwości świetnie zorganizowany choreograficznie (Zofia Grażyńska), z akrobacją, pełzaniem, wspinaniem się po drabince przez dwie godziny i dwadzieścia minut bez przerwy, jest nie do osiągnięcia w teatrze z zespołem dorosłych. Tak szaleć na scenie można jedynie w bardzo młodym wieku. Przeszłość to Odyseja Homera czy szerzej – mitologia grecka, z której boginie, bogowie, potwory i herosi osiedlili się w kulturze europejskiej i dostarczyli niezbywalnych symboli. Penelopa uosabia wierność i czekanie, Odys – długą wędrówkę do domu i ziemi, którą się kocha, do Itaki. Ta niewielka, urokliwa wyspa na Morzu Jońskim istnieje naprawdę i pielęgnuje legendę Odyseusza. Wskazuje turystom miasteczko Stavros, gdzie miał pędzić życie. Tam na wzgórzu leżą dwa stare kamienie z rzekomych resztek jego domostwa, a na placyku wisi mapa z trasą podróży i z wyspami, jakie opływał.  

Przygody Odyseusza mają różne polskojęzyczne wersje. Reżyser przedstawienia, Wojciech Kościelniak, sięgnął po przekład Lucjana Siemieńskiego, zapomnianego poety i tłumacza z Galicji. Siemieński osadzał swą twórczość w nurcie słowianofilstwa, znał pieśni gminne (ludowe) czeskie, polskie, ukraińskie, do języka przekładu wprowadzał archaizmy, zwroty potoczne, swojskie realia. Jego Odyseja miała być „słowiańską”, powstawała i była wydawana w latach 1844 – 1873. Czy wobec tego ze sceny teatru Collegium Nobilium wieje dziewiętnastowieczną starocią? Nie. Aktorski przekaz rymów niewspółczesnych słów był naturalny, wspierany reżyserską adaptacją tekstu i muzyką. Powszechne wyobrażenie głosi, że Homer swój epos pół-śpiewał, pół-mówił, i do tego właśnie zbliżył się w stylizacji interesującej muzyki jej kompozytor Piotr Dziubek (autor wysoko cenionych przeze mnie musicali Lalka wg Prusa i Chłopi wg Reymonta). Do sylabicznego śpiewu stosował frazy krótkie, recytatywne, powtarzalne. Towarzyszące temu elektryczne piano i gitara basowa, perkusja i saksofon trzymały rytm, nadawały tempo, czasem naznaczały też nastrój, podnosiły emocje.

Odyseja uważana jest za baśń, jej czarowi łatwo ulega dziecko. Jak pisał w poetyckim komentarzu do wersji Siemieńskiego, publikowanej kilkakrotnie w XX wieku w książkowej serii Biblioteki Narodowej, Tadeusz Sinko: „czar ten działa i na starszych, którzy tęsknią do krainy dzieciństwa”. Tym tropem podążył w teatralnym kształcie Odysei Wojciech Kościelniak. Widzów witała ze sceny siedząca tam mała lalka. Wykonawcy byli dziećmi. Młodzieńcy nosili krótkie spodenki, jedna aktorka w różowej sukieneczce miała na blond lokach dużą kokardę, inna – szkolną tarczę na rękawie białej bluzeczki i granatową spódniczkę. Podawali sobie z rąk do rąk papierowy stateczek. Skakali kolejno przez kręcony sznur skakanki. W otwierającej wieczór (i cały epos) inwokacji: „Muzo, Męża wyśpiewaj, co święty gród Troi zburzywszy, długo błądził...”, zdarzały się nawet dziecięce wady wymowy, ale była to tylko gra, późniejsze dykcja i artykulacja tekstu nie budziły żadnych zastrzeżeń. Dzieci bywają wrzaskliwe i w toku akcji często rozlegał się wrzask – tzn. śpiew, nienaganny intonacyjnie i wyrazowo, tyle że głosy w przeciwieństwie do instrumentów przesadnie nagłaśniano. Dzieci lubią się przebierać – i aktorzy zgodnie z tym, co wyrażały ich słowa, wciąż nakładali inne ubiory, suknie, mundurki, wianki, żupany. Dzieci bywają okrutne – i w scenie z dziko ryczącym cyklopem Polifemem Odys chwytał drąg i wykłuwał mu oko. Dzieci chętnie stroją miny – i Scylla, strasząc i wabiąc jednocześnie, wykrzywiała się istotnie przeraźliwie. Ale Katarzyna Granecka, zanim przybierała jej oblicze, nie ustawała w ruchu i tańcu; w czarnym stroju baleriny wykonywała popisowo skoki, obroty, baletowe pas, co mogło być wyrazem marzeń niejednej małej dziewczynki, by zostać tancerką.   

Jeśli nawet nie każdy młody aktor dobrze grał dziecko, przychodziła chwila, gdy wchodził w inną rolę – rolę osoby z opowieści o Odyseuszu. Takie sceny najsilniejsze wywierały wrażenie. Oto w kręgu żeglarzy siadała Kirke (Ewa Bukała) o jaskrawo uszminkowanych wargach, w kusej, czerwono połyskującej sukieneczce. Milkły instrumenty, słabło nagłośnienie, a jej czarowny, jakby nagi sopran wypełniał wnętrze teatru. Śpiewała długo o pięknej zielonej dolinie w ciepłym słońcu. Ale dźwięki narastały, z twarzy Kirke znikał uśmiech, padły słowa o tym, że na łące wokół leżą ludzkie gnaty. Ona grupę wokół zamieniła w świnie i te świnie zaczęły łazić na czworakach. Przybyły Odys sprawił, że Kirke przywróciła im człowiecze kształty i stała się znowu miłą; został u niej przez rok. Hałaśliwy, mocny Polifem (Dawid Suliba) dopadał liny, jedynej właściwie dekoracji Olimpu, i szarpał nią rytmicznie niby struną, a gitarowy bas zza kulis mu w tym wtórował. Łypał oczami, potrząsał głową, tupał, chrapliwie się odzywał; nawet oślepiony nie tracił rezonu. Ajol, bóg wiatrów, paradował w białej komży ministranta, słodkim głosem witał na swojej wyspie, lecz gdy zmienił się w wicher, Mateusz Jakubiec biegał groźnie po widowni, mówił i śpiewał nisko, ciemno, głośno.

Kalipso (Paulina Pytlak) znalazła Odysa wyrzuconego przez fale na brzeg. Delikatnym tonem obiecywała mu wieczną młodość, zapewniała o swej miłości, a Odys siadał nad morzem i patrzył w stronę Itaki. Po siedmiu latach smutna Kalipso pozwoliła mu odpłynąć do żony Penelopy. W tej roli drobna Adrianna Hanslik o promiennym uśmiechu urzekała naturalnością. Powtarzała po prostu, że oczekuje męża, szyje, nocami pruje i szyje znów. Szczupły, szybki Odys (Maciej Marcin Tomaszewski) z kędziorami nad chłopięcą twarzą (mitologia chce, by tak właśnie wyglądał Odys), mimo że wciąż i wszędzie obecny, potrafił utrzymywać pewien dystans do zdarzeń. Finał należał do niego. Wspiął się zręcznie po linie i stamtąd wypatrywał Itaki, a kiedy do niej wrócił, ze szczerą czułością powitał Penelopę i zabił dwunastu gachów żony. A zgromadzili się przy nim Skylla, Kirke, Polifem, Ajol, Euryloch (Karol Gronek), Kalipso i Penelopa – śpiewali razem, powtarzając i niemal krzycząc: „zabił, zabił dwunastu, każdy stracił serce i ducha wyzionął, wy-zio-nął”.

Olimp, przedstawienie, w którym iskrzy energia i młodość, kończy się krzykiem. Bo kiedy obok nas trwa dzisiaj prawdziwe zabijanie, pozostaje tylko krzyk. I chcemy, żeby ten krzyk nadal miał gdzie rozbrzmiewać, i żeby na scenie przy ulicy Miodowej nadal iskrzyło. Tymczasem za rogiem czai się ciemność i chłód. Rektor Akademii Teatralnej Wojciech Malajkat mówił w wywiadach, że uczelni zabraknie środków na prąd i ogrzewanie. I upublicznił obszerne oświadczenie z relacją o etapach batalii w sprawie uzyskania przyznanej już dotacji z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Lektura Odysei Homera z pewnością pobudzi wyobraźnię, ale żywego przedstawienia Olimpu w światłach, z dźwiękiem słów i muzyki nic nie zastąpi.

28-10-2022

Teatr Collegium Nobilium – Akademia Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie
Olimp
na motywach Odysei Homera
tłumaczenie: Lucjan Siemieński
adaptacja tekstu i reżyseria: Wojciech Kościelniak
muzyka: Piotr Dziubek
scenografia i kostiumy: Anna Chadaj
choreografia: Zofia Grażyńska
kierownictwo muzyczne: Jacek Kita
przygotowanie wokalne: Anna Serafińska
obsada: Ewa Bukała, Katarzyna Granecka, Karol Gronek, Adrianna Hanslik, Mateusz Jakubiec, Paulina Pytlak, Dawid Suliba, Maciej Marcin Tomaszewski
muzycy: Jacek Kita, Andrzej Zielak, Jakub Szydło, Sebastian Feliciak
premiera: 30.09.2022

galeria zdjęć Olimp, reż. Wojciech Kościelniak, Teatr Collegium Nobilium Olimp, reż. Wojciech Kościelniak, Teatr Collegium Nobilium Olimp, reż. Wojciech Kościelniak, Teatr Collegium Nobilium Olimp, reż. Wojciech Kościelniak, Teatr Collegium Nobilium ZOBACZ WIĘCEJ
 

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
siedem minus cztery jako liczbę: