AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Stare i nowe drogi

Prastare opowieści, reż. Honorata Mierzejewska-Mikosza, Teatr Lalki i Aktora w Opolu
Doktor nauk humanistycznych, krytyk teatralny, członek redakcji portalu „Teatralny.pl”. Pisze dla „Teatru”, kwartalnika „nietak!t”, internetowego czasopisma „Performer” i „Dialogu”. Współautor e-booka Offologia dla opornych. Współorganizuje Festiwal Niezależnej Kultury Białoruskiej we Wrocławiu.
A A A
fot. Grzegorz Gajos  

Muszę przyznać, że opis Prastarych opowieści na stronie internetowej Teatru Lalki i Aktora w Opolu nieco mnie zaniepokoił. W krótkiej notce dwa razy padło słowo „prawda”. W tym też w takim oto kontekście: „Spektakl jest próbą opowiedzenia dzieciom o prawdach rządzących światem oraz zapoznania najmłodszych z kodeksem moralnym, który wyznacza dobro i zło, a także przedstawia wzorce i antywzorce postępowania”. Czyżby twórcom chodziło o jednoznaczny w swej wymowie, dydaktyczny moralitet? O rodzaj indoktrynacji religijnej, bo za inspirację posłużyły im „historie biblijne oparte na Starym Testamencie”?

Natychmiast jednak przypomniałem sobie Księcia i prawdę w reżyserii Bogusława Kierca, inny spektakl tego teatru, w którym dokonano śmiałego, prowokacyjnego i intrygującego intelektualnie zamachu na wyżej wymienioną kategorię. W wymyślonej przez francuskiego scenarzystę, pisarza i dramaturga Jeana-Claude’a Carrière’a historii tytułowy Książę zobowiązał się odszukać prawdę, żeby udowodnić ojcu swojej wybranki, że jest godzien jej ręki. Po długiej i pełnej przeróżnych wyzwań tułaczce nasz nieco naiwny, lecz odważny i nieustępliwy bohater wreszcie odkrywa, że personifikacja tego, czego szukał, jak pisałem wówczas w recenzji przedstawienia: „Jest brzydką i śmierdzącą staruchą, która chce, żeby o niej opowiadano jako o młodej i pięknej dziewczynie. Tak dokładnie. Jak streści to niesamowite spotkanie sam Książę: «Prawda okłamała mnie i kazała mi kłamać»”. Gdyby tego było mało, wróciwszy do domu, nieszczęśnik dowiaduje się, że jego ukochana już dawno temu wyszła za mąż za bankiera. A przecież jedna ślepa kobieta gdzieś na początku tej kompromitującej w swych wynikach wyprawy ostrzegała: „Podążaj za tymi, co szukają prawdy i unikaj tych, co ją znaleźli”.

Te słowa mogłyby posłużyć za krytyczne motto do recenzji Prastarych opowieści. Mogłyby, gdyby przedstawienie w reżyserii i według scenariusza Honoraty Mierzejewskiej-Mikoszy nie rozwiało wspomnianych przeze mnie obaw i wątpliwości. Prawdą jest, że na swój sposób promuje ono kreacjonistyczną i teistyczną wizję świata, lecz Stary Testament, jak zapowiada tytuł, rzeczywiście służy tu przede wszystkim za zbiór prastarych opowieści, jest swoistą summą najpierw przekazywanej ustnie, później spisanej wiedzy naszych przodków. Wiedzy nie tyle nawet na temat Boga, co nas samych. Jak śpiewa pod koniec spektaklu piątka grających w nim aktorów i aktorek: „Pamiętamy drogi, którymi kroczyli inni”. I jest to scena naprawdę wzruszająca. Przypomina o istnieniu nie zawsze uświadamianej przez nas ciągłości pokoleniowej, o roli, jaką w naszym życiu gra tradycja religijna i kulturowa. Wszystko to na tle jeszcze bardziej fundamentalnego przesłania, według którego każdy z nas dzieli z innymi doświadczenie wynikające wprost z naszej przynależności do tego wyjątkowego gatunku, jakim jest człowiek. Stąd ból, cierpienie, nędza, jak też nadzieja, wiara, radość, miłość albo zazdrość, gniew czy pycha – są doznaniami i stanami na tyle uniwersalnymi, że historie ze Starego Testamentu nadal pozostają dla nas zrozumiałe, bliskie i aktualne.

Mierzejewska-Mikosza, adresując swój spektakl do widzów od 6 roku życia i nie zamierzając nadwyrężać ich cierpliwości i skupienia, wybrała zaledwie kilka z nich. Tych najbardziej znanych. Przepisała je jednak nieco po swojemu. Do tego stopnia, że nie zdziwiłbym się, gdyby spektakl znalazł się w Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej. Nie chodzi o żadne apokryfy, tym bardziej herezje, lecz o sprawną, bardzo świadomą i twórczą adaptację. o odpowiednie rozstawienie akcentów, sprawiające, że przedstawieniu daleko do prostolinijności „kodeksu moralnego”. Wręcz przeciwnie, chwilami zadziwiało mnie, jak ostrożna reżyserka jest w wyciąganiu wniosków, a tym bardziej rzucaniu oskarżeń. W opowieści o Adamie i Ewie, dla przykładu, nie podkreśla winy tej ostatniej za wygnanie ludzkości z raju. Odpowiedzialność za nieposłuszeństwo dzieli się po równo między pierwszym mężczyzną i pierwszą kobietą, tak jak połówki świecącego się w ich rękach jabłka. Zdarzały się też interpretacje, które wydają się odbiegać od tych powszechnie znanych. I tak budowa Wieży Babel przedstawiona zostaje jako zuchwały projekt społeczeństwa o wyraźnie totalitarystycznych zapędach. „Cegieł, więcej cegieł” – roznoszą się histeryczne niemalże okrzyki ze wszystkich stron. „Pomieszanie języków” nie było więc żadną karą ze strony Wszechmogącego, tylko błogosławieństwem. Darem różnorodności, którą – jak sugerują twórcy – należy doceniać i celebrować.   

Praca z materiałem biblijnym w Prastarych opowieściach zasługuje więc na uznanie. Prawdziwe pochwały należą się jednak opolskiemu spektaklowi za przepiękną i pełną świetnych rozwiązań scenograficznych warstwę plastyczno-wizualną. Robi tym większe wrażenie, że nic tak zadziwiającej dynamiki pomysłów i kreatywności nie zapowiadało. Przeciwnie, na początku przedstawienia Mała Scena jest niemalże pusta. Jedynie kilka stojących po bokach piramidek z białych pudeł oraz leżąca na podłodze duża gruba płachta w tym samym – dominującym w spektaklu – kolorze. Nic po za tym. Ale jak tylko na scenie pojawiają się aktorzy, okazuje się, że podniesiona do góry płachta może stać się pobłyskującym sklepieniem niebieskim, ustawiona niczym namiot – górami zamieszkanymi przez potomków Kaina i Abla, falująca u stóp – oceanem unoszącym Arkę Noego. Latarki w rękach zamieniają się w pulsujące gwiazdozbiory albo anioły schodzące i wschodzące po Drabinie Jakuba.

W spektaklu wykorzystano różne rodzaje lalek i form, rozmaite typy animacji. Od tych tworzonych za pomocą części ciała aktorów, po elementy teatru cieni. Niemniej jednak Prastare opowieści pozostają zadziwiająco spójne w swej estetyce i poetyce, którą współtworzy muzyka Piotra Nazaruka oraz obrazy rzucane na scenografię dzięki epidiaskopowi. Stanowisko z tym rzadko widzianym na scenie urządzeniem projekcyjnym znajduje się na proscenium. Aktorki i aktorzy zasiadają za nim na zmianę. Używają przygotowanych wcześniej slajdów, różnych małych przedmiotów (chociażby ździebeł pszenicy), nie obejdzie się też bez pisaków, dzięki którym, na przykład, obok Abla zaczyna kłębić się czerwony gniew. Wszystko to bardzo sugestywne, a jednocześnie pozostawiające ogromną przestrzeń dla zaktywizowanej w ten sposób wyobraźni.

Jak nie trudno się domyślić, tak pomyślane i skonstruowane dzieła często miewają problem z puentą. Nie wiadomo bowiem, w którym momencie i na czym właściwie skończyć, żeby nie pozostawić widza z poczuciem arbitralności czy nienaturalności tej decyzji. W swoim czasie, jak się wydaje, nie poradziła sobie z tym Agata Duda-Gracz, wystawiając w Teatrze im. Słowackiego Stary Testament – Reanimację. W tym przypadku, gdyby Mierzejewska-Mikosza zatrzymała się na historii Rut i Naomi oraz zapowiedzi rządów króla Dawida, byłoby podobnie. Ale oprócz ramy z wykorzystaniem języka migowego, wprowadzającej nas w atmosferę obcowania z mądrością przodków, twórcy na koniec sięgają po Pieśń nad pieśniami. Na scenie widzimy Barbarę Lach i Andrzej Mikosza, nieco starszą parę, którą dobrze pamiętamy z innego, podobnego w swej wymowie spektaklu Mierzejewskiej-Mikoszy w opolskim Teatrze Lalki i Aktora, a mianowicie z Kolorowych ludzi. Trudno się temu dziwić, bo miłość, to jedna z tych najbardziej pradawnych opowieści. Niestety tak samo jak gniew i strach, o czym w sposób drastyczny przypominają nam aktorzy, kiedy wychodzą na ukłony, trzymając w rękach ukraińską flagę. Wojna toczona w sąsiednim państwie dodaje innego, gorzkiego posmaku cytowanemu już zdaniu: „Pamiętamy drogi, którymi kroczyli inni”. Bo chce się odruchowo dodać: pamiętamy też, że wśród nich są te, którymi ponownie kroczyć wcale nie musimy! Którymi kroczyć będziemy jedynie ku własnej zgubie. Być może to rzeczywiście jedna z tych nielicznych prawd, którą warto by wpisać do jakiegoś kodeksu?

11-03-2022

Teatr Lalki i Aktora w Opolu
na podstawie Starego Testamentu
Prastare opowieści
scenariusz i reżyseria: Honorata Mierzejewska-Mikosza
scenografia: Mária Bačová
muzyka: Piotr Nazaruk
reżyseria świateł: Prot Jarnuszkiewicz
ruch sceniczny: Piotr Michalczuk
konsultacje Polskiego Języka Migowego: Madi Rostkowska
obsada: Anna Jarota, Barbara Lach, Krzysztof Jarota, Andrzej Mikosza, Tomasz Szczygielski
premiera: 19.02.2022

galeria zdjęć Prastare opowieści, reż. Honorata Mierzejewska-Mikosza, Teatr Lalki i Aktora w Opolu Prastare opowieści, reż. Honorata Mierzejewska-Mikosza, Teatr Lalki i Aktora w Opolu Prastare opowieści, reż. Honorata Mierzejewska-Mikosza, Teatr Lalki i Aktora w Opolu Prastare opowieści, reż. Honorata Mierzejewska-Mikosza, Teatr Lalki i Aktora w Opolu ZOBACZ WIĘCEJ
 

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
dwa plus trzy jako liczbę: