AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Tata każdego z nas

Tata, reż. Tomasz Maśląkowski, Teatr Lalek Arlekin im. Henryka Ryla w Łodzi
Pracownik Instytutu Kultury Współczesnej UŁ, redaktor miesięcznika „Dialog”.
A A A
fot. HaWa  

Nie czytałem wcześniej książeczki Toona Tellegena, na podstawie której powstał w Arlekinie spektakl Tata. Sięgnąłem po nią później, w księgarni, by między regałami, po piracku – bo nie płacąc (!) – przeczytać te czterdzieści kilka opowiastek o… O tym, jak wraz z czasem wszystko wokół zaczyna się kurczyć. Świat wydaje się mniejszy, ulice węższe, a kilometrom z czasem zaczyna brakować metrów. O tym, że każdemu z nas tata najpierw wydaje się bardzo wysoki i „musimy wspiąć się na samą górę”, by mu coś powiedzieć, i o tym, że z czasem, już po latach, musimy się bardzo mocno schylić, by wsłuchać się w jego coraz słabszy oddech i głos. W Arlekinie ta opowieść o kurczącym się wraz z dorastaniem świecie jest równie fascynująca, jak w księgarni – gdy lektura wciąga nas na tyle, by znów zamienić się w dzieciaka, który bawi się w sklepie nie swoimi zabawkami, myśląc, że jest taki mały, iż nikt go nie dostrzeże.

Ale piszę o mojej lekturze opowiadanek Tonna Tellegena nie po to, by grać skruszonego pirata literackich treści. Czytając Tatę holenderskiego pisarza, już po pierwszych zdaniach zorientujemy się, że scenariusz Leny Frankiewicz i reżyserski koncept Tomasza Maśląkowskiego opiera się nie tyle (choć również) na przeniesieniu na scenę kilkunastu najbardziej efektownych fabuł z tekstu, ile na ukazaniu działającego na wyobraźnię lejtmotywu skromnej książeczki. „W oddali zobaczyłem kropkę, która się do mnie zbliżała. «A to co?»” – rozmyśla główny bohater Tellegena, wówczas jeszcze jest tak mały, że „niezbyt dobrze pamięta, jak bardzo”. Rozmyśla, choć nie wiemy, czy w ogóle potrafiłby wypowiedzieć, co mu w duszy gra. Mowa i język przychodzą przecież później: wcześniej jest doświadczenie wzroku. Zanim jeszcze coś nazwiemy – musimy to dostrzec. A jak już dostrzeżemy… To wciąż w dużej części od nas zależy, jak sobie ten uwidoczniony świat ponazywamy.

Intymność opowieści Tellegena rodzi się zatem nie tyle z samych przygód, które staną się udziałem głównego bohatera-narratora – najpierw dziecka, później chłopca i dorosłego – ile z ciekawego odwzorowania sposobu porządkowania myśli. Najpierw dostrzegamy; dopiero później dopowiadamy, ustalając, co zobaczyliśmy. Tomasz Maśląkowski opowieść o tej zasadzie obcowania ze światem przenosi na scenę dzięki zadziwiającemu prostotą wykorzystaniu lalek różnych rozmiarów. Ten pierwszy tata, którego dostrzeże główny bohater (w roli chłopca: Joanna Wiśniewska), jest po prostu wielki. Z ciałem jakby wystruganym z drewna, lecz z życiem jakby ze świata ludzi, a nie rekwizytów (świetna animacja Wojciecha Kondzielnika, Macieja Piotrowskiego, Kamila Witaszaka). Niby z rysami twarzy na twardo wystruganymi w głowie, a przecież nawiązujący kontakt z grającą w żywym planie Joanną Wiśniewską i pochłoniętą przez tę relację widownią.

Przygody, które wypełnią kilka kwadransów przedstawienia, będą drugorzędne wobec tego dziejącego się w ascetycznej przestrzeni spotkania Chłopca i Taty. Bo przecież zabawa w lwa czy ochrona przed wyimaginowanym stworem nie mają wielkiej wyjątkowości same z siebie. Wyjątkowe jest to, że rodzą się z bliskiej relacji ludzi: z poznawania siebie, z intymnego zaufania i nieustającej troski.

Poruszające jest więc nie to, co zrobił Tata lub co zrobił jego syn. Poruszające jest, jak umieli ze sobą trwać i zamienić się w końcu rolami. Chłopiec będzie rósł, tata zaś – w każdym razie w oczach syna, a więc i naszych – będzie kurczył się, jak ten świat za progiem naszych drzwi; świat, który z wiekiem poznajemy lepiej i lepiej oswajamy. Który najpierw był dla nas wyzwaniem, a który z czasem wymaga naszej opieki.

Mam wielką słabość do spektakli lalkowych. Gdy mogę patrzeć, jak dzięki pracy artystów nieżywe przedmioty zaczynają oddychać, cieszyć się, smucić. Wyobrażam sobie, że dla dzieci jest to szkoła wyobraźni – bo oto nie dostają wszystkich znaków na tacy, lecz same muszą porządkować i nazywać to, co sugeruje im scena. Czy tak jest faktycznie? Nie bardzo jest o to kogo i jak zapytać, bo wymagałoby to od ankietowanych dzieciaków języka, który byłby wtórny wobec ich doświadczenia świata. A przecież Toon Tellegen i twórcy Arlekina są w pierwszej kolejności zainteresowani dotarciem do młodego umysłu jeszcze przed etapem nazywania. Jeszcze przed tym, jak najprostsze uczucia i odczucia zyskają swoje określenia w zubożającym języku.

I oczywiście dodają do tej opowieści o zażyłości jakieś fabularne tło. Więcej: aktorzy pod koniec spektaklu opowiedzą nawet własnymi słowami o swoim doświadczeniu bycia synem swojego ojca. Ale w pamięci pozostaje coś więcej niż tylko plątanina zdarzeń i działań. Pozostaje wspomnienie intymnej relacji między dzieckiem a rodzicem, zbudowanej niezależnie od słów i dzięki temu wyjątkowo szczerej.

27-04-2022

Teatr Lalek Arlekin im. Henryka Ryla w Łodzi
Toon Tellegen
Tata
przekład: Jadwiga Jędryas
reżyseria i scenografia: Tomasz Maśląkowski
scenariusz i dramaturgia: Lena Frankiewicz
muzyka: Olo Walicki
projekty lalek: Andrzej Tadeusiak
obsada: Joanna Nygard, Wojciech Kondzielnik, Maciej Piotrowski, Kamil Witaszak.
premiera: 10.07.2021

galeria zdjęć Tata, reż. Tomasz Maśląkowski, Teatr Lalek Arlekin im. Henryka Ryla w Łodzi Tata, reż. Tomasz Maśląkowski, Teatr Lalek Arlekin im. Henryka Ryla w Łodzi Tata, reż. Tomasz Maśląkowski, Teatr Lalek Arlekin im. Henryka Ryla w Łodzi Tata, reż. Tomasz Maśląkowski, Teatr Lalek Arlekin im. Henryka Ryla w Łodzi ZOBACZ WIĘCEJ
 

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
siedem minus cztery jako liczbę: