AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Traktat o niewidzeniu

Widzę nic, reż. Paweł Palcat, Wrocławski Teatr Współczesny im. Marii i Edmunda Wiercińskich i Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy
Reżyser teatralny, historyk i teoretyk teatru. Profesor na Uniwersytecie Wrocławskim i w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie, absolwent Politechniki Wrocławskiej (1979) oraz Wydziału Reżyserii Dramatu krakowskiej PWST (1986). Publikuje m.in. w „Teatrze” i „Dialogu”.
A A A
fot. Filip Wierzbicki  

Filip Zawada i Paweł Palcat mają świetny pomysł na spektakl teatralny. Co najważniejsze, potrafią przekuć swoje idee w porywające dzieło artystyczne. Przedstawienie Widzę nic, realizowane w twórczej współpracy Wrocławskiego Teatru Współczesnego i Teatru Modrzejewskiej w Legnicy, wyróżnia się nowoczesną inscenizacją i brawurowym aktorstwem.

Każdy z nas czegoś nie widzi. Każdemu zdarza się doświadczyć seksualnej ambiwalencji. Nasza tożsamość jest wszak performatywna, stajemy się sobą wciąż na nowo i wciąż w nowych okolicznościach. Kiedy to piszę, świat obiega przerażająca wiadomość o zbombardowaniu przez Rosjan teatru w Mariupolu, w którym schroniły się setki niewinnych ludzi. Czy w każdym z nas mógłby się ujawnić „Rosjanin”, który rzuca bombę na tysiąc kobiet i dzieci, bo dostał taki rozkaz? Naukowcy dowodzą, że mógłby. Dużo zależy od okoliczności i przekonań, którymi zatruwa nas telewizja czy Internet.

Aneta, bohaterka spektaklu Widzę nic, cierpi na zaburzenia dysocjacyjne osobowości, jak my wszyscy. Jej osobowość jest mnoga i wielowymiarowa. Na scenie Aneta objawia się w postaci ośmiu aktorek, czterech z Legnicy i czterech z Wrocławia. Każda wygląda inaczej, jest w innym wieku, ma inny temperament i każdą dręczą odmienne problemy.

Artystki performują różne osobowości jednej i tej samej osoby, Anety, ociemniałej dziewczyny o skłonnościach chwilami homoseksualnych. Upośledzenie nie zuboża Anety, a raczej ją wzbogaca. Król Edyp także zaczął widzieć dopiero w finale tragedii Sofoklesa, kiedy wydłubał sobie oczy.

Aneta Anny Blaut jest inteligentna i nowoczesna. Aneta Katarzyny Dworak-Wolak to kobieta seksualnie wyzwolona. Aneta Elżbiety Golińskiej budzi szacunek głębią przemyśleń. Aneta Aleksandry Listwan zachwyca odwagą i urokiem. Aneta Dominiki Probachty to wieczna buntowniczka, mało mówi w spektaklu, by w finale wybuchnąć przejmującym oskarżeniem. Aneta Magdaleny Skiby jest wiecznie zafrasowana, inna Aneta z troski zapycha więc jej usta czerwonym makaronem. Aneta Jolanty Solarz-Szwed to kobieta z klasą, wiecznie elegancka. Aneta Małgorzaty Urbańskiej z wdziękiem stara się zachować dystans do świata.

Każda z Anet używa nieco odmiennej sztuki aktorskiej, wszystkie robią to po mistrzowsku i z dużym poczuciem humoru. Żadna z nich nie jest Anetą najważniejszą czy Anetą centralną, choć każda jest tą jedyną, kiedy performuje i powołuje siebie do istnienia. Anety na scenie są sobie równe, a niekiedy nawet obce.

Ośmiu twarzom Anety towarzyszy matka, zamknięta i odizolowana w szklanej gablocie, jak w muzeum figur woskowych. W tej roli dynamiczna performerka i choreografka Małgorzata Madi Rostkowska. Ze swojej szklanej klatki próbuje się komunikować z publicznością i Anetami językiem migowym, jakby zapominała, że jej córka nie widzi… Brak zrozumienia jest zresztą wzajemny. Ślepa córka nie widzi migającej matki, matka za szklaną szybą nie słyszy krzyku córki.

Jest jeszcze ojciec, Wielki Nieobecny. Na scenie to czarna dziura zakryta czarnym materiałem. Przejmujący monolog do ojca, zamieszczony w programie spektaklu, każda osoba na widowni musi sama przeczytać. Podczas spektaklu takie polecenie wydaje publiczności audiokomentator głosem Pawła Palcata z głośnika.

Audiokomentator od początku spektaklu komentuje i zapowiada sceniczne wydarzenia, burzy teatralną iluzję i prowokuje widzów do współtworzenia spektaklu. W połowie przedstawienia rozbawiona publiczność razem z aktorkami narzeka na swój wygląd. Komentarz z offu ożywia także współczesną debatę o przemocy w teatrze. Pod koniec spektaklu męski głos audiokomentatora poleca aktorkom rozebrać się do naga.

O sukcesie tego niezwykłego projektu zadecydował bardzo dobry tekst Filipa Zawady. Nie po raz pierwszy ten wielce utalentowany pisarz z powodzeniem wciela się jak dobry aktor w osobę radykalnie odmienną od siebie. Pisarstwo Zawady to eksperymentowanie z własną tożsamością, sztuka samopoznania, literacka autoterapia.

W obsypanej nagrodami powieści Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek pisarz uwiarygodnił język chłopaka z sierocińca. W Widzę nic penetruje kobiecość. Zawada ma słuch wręcz absolutny. Jego postaci nigdy nie kłamią, choć zdarza im się pleść bzdury i banały. Czynią to jednak zawsze w sposób co najmniej fascynujący.

Taki jest też spektakl Widzę nic. Reżyser Paweł Palcat to znakomity, ale też nadwrażliwy performer i aktor. Podobnie jak Zawada w literaturze, Palcat w swoich scenicznych kreacjach równie odważnie testuje źródła swej tożsamości. Jest artystą z dużym doświadczeniem, wykłada w szkole teatralnej.

Palcat we współpracy z Zawadą i artystkami skomponował bardzo gęste partytury działań scenicznych dla każdej postaci. Aktorki nie wypowiadają słów napisanych przez Zawadę tylko dlatego, że nauczyły się tekstu na pamięć. Słowa są zwykle reakcją na sceniczne wydarzenia. Artystki zawłaszczają tekst dramatu, podczas przedstawienia zdają się same wynajdywać czy chwilami wręcz „rodzić” słowa Zawady. To przykład nowoczesnej sztuki aktorskiej i reżyserii na najwyższym poziomie artystycznym. W teatrze autor, reżyser i tekst muszą „zniknąć”, bo to aktorzy kontaktują się z publicznością.

Ważną rolę w komponowaniu teatralnych partytur odgrywa oryginalna choreografia Eweliny Ciszewskiej. Ruch sceniczny Ciszewska rozwinęła wokół elementów polskiego języka migowego. Spektakl bardzo twórczo nawiązuje też do nowoczesnego teatru tańca i dzieł takich choreografów jak Dimitris Papaioannou czy Crystal Pite. Gesty języka migowego, zapętlane i zawieszane w przestrzeni, tworzą intrygujące konteksty do słów wypowiadanych lub wyśpiewywanych do transowej muzyki Łukasza Wójcika-Zawieruchy. Przykładem wstrząsająca, bo zapętlona scena samobójstwa Anety.

Po całej serii spektakli dokumentalnych i improwizowanych, kiedy to aktorzy cytowali lub sami pisali słowa swoich ról, z wielką radością obejrzałem natchnioną inscenizację dobrego tekstu dramaturgicznego. Utalentowany pisarz i utalentowany inscenizator wciąż mogą mieć dużo do powiedzenia.

30-03-2022

 

Wrocławski Teatr Współczesny im. Marii i Edmunda Wiercińskich i Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy
Filip Zawada
Widzę nic
reżyseria: Paweł Palcat
dramaturgia: Filip Zawada
scenografia i kostiumy: Magdalena Mucha
muzyka: Łukasz Wójcik–Zawierucha
choreografia: Ewelina Ciszewska
reżyseria światła: Katarzyna Łuszczyk
obsada: Anna Błaut, Elżbieta Golińska, Dominika Probachta, Jolanta Solarz-Szwed, Katarzyna Dworak-Wolak, Aleksandra Listwan, Magdalena Skiba, Małgorzata Urbańska,
Małgorzata Madi Rostkowska (aktorka gościnna, tłumaczka języka migowego)
premiera: 14.04.2022


galeria zdjęć Widzę nic, reż. Paweł Palcat, Wrocławski Teatr Współczesny im. Marii i Edmunda Wiercińskich i Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy Widzę nic, reż. Paweł Palcat, Wrocławski Teatr Współczesny im. Marii i Edmunda Wiercińskich i Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy Widzę nic, reż. Paweł Palcat, Wrocławski Teatr Współczesny im. Marii i Edmunda Wiercińskich i Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy Widzę nic, reż. Paweł Palcat, Wrocławski Teatr Współczesny im. Marii i Edmunda Wiercińskich i Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy ZOBACZ WIĘCEJ
 

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
trzy plus dziesięć jako liczbę:
komentarze (2)
  • Użytkownik niezalogowany Widzka
    Widzka 2024-02-17   23:49:27
    Cytuj

    Kurwa i chuj przez podwójne c.

  • Użytkownik niezalogowany jkz
    jkz 2022-04-25   15:07:42
    Cytuj

    "Każdemu zdarza się doświadczyć seksualnej ambiwalencji. Nasza tożsamość jest wszak performatywna, stajemy się sobą wciąż na nowo i wciąż w nowych okolicznościach". Wciąż się pocieszam, że Mirosław Kocur KPI a nie o drogę pyta...