AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Żałoba w ponowoczesnym lesie

O krasnoludkach, gąskach i sierotce Marysi, reż. Iwona Jera, Teatr Bagatela w Krakowie
Teatrolożka i filmoznawczyni.
A A A
Fot. Piotr Kubic  

Nie wiem, czy można dziś jeszcze z powodzeniem zrealizować adaptację utworu Marii Konopnickiej. Podobne wątpliwości miały chyba Martyna Lechman i Iwona Jera, swój spektakl inspirując powieścią o sierotce Marysi, ale przepisując ją tak, by historię mogły zrozumieć i zaakceptować współczesne dzieci. Powstało świetne przedstawienie: inteligentne, mądre, zabawne i bardzo ciekawe plastycznie. Dawno nie widziałam w krakowskich teatrach bajki napisanej i wyreżyserowanej z podobnym wdziękiem, lekkością, a jednocześnie podejmującej istotny temat – żałoby.

Marysia (Kamila Pieńkoś) po stracie rodziców pogrąża się w depresji. Problem oswajania dzieci z umieraniem, ze śmiercią najbliższych i – niekiedy – ich własną często pojawia się w bajkach,  niemal wszyscy bohaterowie w próbie, jaką przechodzą, muszą pokonać śmierć. Dziś jednak ów temat wydaje się niekiedy wprowadzany „zadaniowo” – to znaczy powinien się pojawić, jeśli chcemy pozostać w zgodzie z najnowszymi zaleceniami pedagogiki, ale niekoniecznie przystaje do opowieści, jej tonu i kształtu. W przedstawieniu Jery Marysia nie może oswoić się z sieroctwem, pogrąża się w inercji, a widzowie wierzą w jej stan nie tylko dzięki naturalności aktorki – jest on świetnie wprowadzony właśnie na poziomie tekstu. Martyna Lechman pokazuje sytuację bohaterki, jaką ta musi przezwyciężyć, by zacząć samodzielnie żyć – pomimo nieszczęścia, które ją dotknęło. Marysia zapada w sen, a ten okazuje się inicjacyjną podróżą: pozwala zrozumieć siebie i, jak śpiewa dziewczynka, „znaleźć swoje miejsce w świecie”.

Marysia, zasypiając w pustym domu, w którym wspomina zmarłych rodziców, śni o wyprawie do lasu. Tam, jak możemy się spodziewać, spotyka bajkowych bohaterów – krasnoludki i gąski. Krasnoludki nie są już jednak podobne do tych w powieści Konopnickiej: nie zapomniały co prawda o swoich powinnościach i leśnych obowiązkach, ale każdy z nich ma swoje dziwactwa. Poza tym muszą na nowo określić swój status bajkowych postaci, bo przecież, jak same mówią, „kiedyś wszystko było prostsze. Krasnoludki nosiły brody, czerwone czapeczki, pomagały roślinom, zwierzętom, sierotom. Odkąd w lesie nie ma już prawie roślin, zwierząt i sierot, ciężko znaleźć sobie jakieś zajęcie. Szczególnie jeśli mało kto w nas wierzy”. Koszałek-Opałek (Maciej Sajur) najchętniej uciekłby od towarzyszy, zaszył gdzieś na uboczu i oddał rozmyślaniom. Hansek (Tomasz Lipiński), krasnoludek z Niemiec, jest – podobnie jak Marysia – sierotą: ukradziono go z czyjegoś ogrodu i porzucono w lesie, w którym do dziś nie może się zadomowić. Problemek (Jakub Bohosiewicz) to nie tylko malkontent, ale i mizantrop, i na nic zdają się starania Optymistka (Marek Bogucki), by wciągnąć go do zabawy. Głodek (Przemysław Redkowski) zmaga się z zaburzeniami łaknienia, co bywa utrapieniem dla jego towarzyszy. O krasnoludkach, gąskach i sierotce Marysi to przedstawienie nie tylko o dojrzewaniu zagubionej dziewczynki, jej przepracowywaniu żałoby, ale też o funkcjonowaniu w społeczności. Relacje między bohaterami nie są bezkonfliktowe: Lechman i Jera pokazują, jak wiele wysiłku wymaga budowanie związku z drugim, jak mozolna i nieustanna to praca. A jednocześnie trwanie w gromadzie wciąż wydaje się niezbędne, nie tylko, by przetrwać, ale by móc w pełni się realizować. Samotność to smutny stan. Wie o tym doskonale Królowa (Katarzyna Litwin) – pewnie dlatego w finale Marysie nie chce przejąć jej obowiązków i wraca do życia wśród ludzi.

Przedstawienie w Bagateli urzeka również swoim kształtem wizualnym. Dzięki projekcjom zmienia się nie tylko miejsce akcji, ale również nastrój scen. Bezpretensjonalna współczesność kostiumów harmonizuje z surrealistyczną scenografią – jesteśmy przecież w Marysinym śnie. Energia aktorów, z którymi już po raz kolejny z takim powodzeniem pracuje w Teatrze Bagatela Iwona Jera, nadaje przedstawieniu witalność. Reżyserka również bardzo ciekawie buduje ścieżkę dźwiękową spektaklu, nie tylko wprowadzając piosenki (co stało się już znakiem rozpoznawczym jej projektów) – wykonywana na żywo muzyka nadaje scenom klimat i ton.

Spektakl oglądałam z przedszkolakami i uczniami pierwszych klas szkoły podstawowej. Dawno nie widziałam tak zaangażowanej publiczności: dzieci nie tylko świetnie się bawiły, ale również kibicowały Marysi. Z komentarzy, jakie podsłuchałam, wywnioskowałam, że świetnie rozumieją sytuację bohaterki, współczują jej, cieszą się z odzyskanej radości życia. Doskonale odczytywały też sceniczne znaki, ich zmienność i funkcjonalność.

O krasnoludkach, gąskach i sierotce Marysi obejrzałam z niekłamaną przyjemnością. Szkoda, że w Krakowie tak rzadko można zobaczyć podobne przedstawienie.

8-04-2016

 

Teatr Bagatela w Krakowie
Martyna Lechman
O krasnoludkach, gąskach i sierotce Marysi
inspirowane powieścią Marii Konopnickiej
reżyseria, scenografia, kostiumy, ruch sceniczny: Iwona Jera
konsultacja ruchu scenicznego: Jarosław Staniek
projekcje: Krzysztof Kaczmar
reżyseria świateł: Marek Oleniacz
obsada: Kamila Pieńkos, Anna Branny, Kamila Klimczak, Ewa Mitoń, Kaja Walden, Maciej Sajur, Przemysław Redkowski, Jakub Bohosiewicz, Marek Bogucki, Tomasz Lipiński, Katarzyna Litwin, Kosma Szyman, Artur Sędzielarz
premiera: 11.03.2016

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
dwa plus trzy jako liczbę: