AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Dekalog bez metafizyki

Dekalog, reż. Wojciech Faruga, Teatr Narodowy w Warszawie
Doktor nauk humanistycznych. Wykładowca Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina. Absolwentka Wydziału Wiedzy o Teatrze Akademii Teatralnej w Warszawie i Wydziału Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała w "Teatrze", którego była redaktorem, a także w "Dialogu" i "Więzi". Pracowała również jako sekretarz redakcji w wydawnictwie Świat Książki.
A A A
fot. Natalia Kabanow  

 

Szablon treści. Teraz możesz dowolnie zmienić tą treść.

 

Muszę powiedzieć od razu, że Dekalog według scenariusza Krzysztofa Kieślowskiego i Krzysztofa Piesiewicza, w reżyserii pierwszego z wymienionych, zaliczam do najważniejszych filmów. Pomysł, żeby każdemu przykazaniu poświęcić jeden odcinek serialu telewizyjnego, wydaje się niezmiennie znakomity i oryginalny. Ponadto scenarzyści nakreślili perspektywę zmuszającą do zastanowienia nie tylko nad sensem biblijnego kodeksu, ale przede wszystkim do namysłu nad podstawowym, zdawałoby się niekwestionowanym, systemem moralnym. Przedstawione przez Kieślowskiego i Piesiewicza historie, niekiedy wywiedzione z praktyki adwokackiej drugiego z nich, pokazywały, że życie przerasta biblijne przykazania, a formułowane przez nie nakazy bywają ambiwalentne. Najbardziej wyrazisty przykład to, rzecz jasna, Dekalog V, gdzie brutalne morderstwo popełnione przez Jacka, granego przez początkującego wówczas aktora Mirosława Bakę, konfrontowane jest z karą śmierci. Była to wersja telewizyjna Krótkiego filmu o zabijaniu, który trafił do kin w 1988 roku. Jednak na pierwszym miejscu w moim prywatnym rankingu stawiam Dekalog II z genialnymi rolami Krystyny Jandy i Aleksandra Bardiniego – pojedynek na postawy, spojrzenia, gesty, słowa i niedopowiedzenia, które rozsadzają ciszę.
Odcinki Dekalogu po raz pierwszy wyemitowano pod koniec lat osiemdziesiątych, w początkowej fazie zmiany ustrojowej w Polsce, choć osadzono je w realiach późnego peerelu. Mieszkańcy jednego bloku na warszawskim Ursynowie, bo tu toczy się akcja, spotykają się na korytarzach, w windzie, na osiedlu. Jednocześnie Kieślowski czyni ich prywatną przestrzeń transparentną, widzowie podglądają bohaterów w intymnych sytuacjach, stają się świadkami ich rozmów i kłótni, sukcesów i porażek, osobistych dramatów, z którymi się mierzą. Próbują też radzić sobie z codziennymi ograniczeniami, to znaczy z brakiem ciepłej wody, gazu, zimnymi kaloryferami. W Dekalogu II Ordynator, grany przez Bardiniego, podgrzewa wodę do mycia. Z kolei w Dekalogu VIII wykładowczyni akademicka – w tej roli Maria Kościałkowska – z powodu braku gazu nie może włączyć kuchenki, korzysta więc z grzałki elektrycznej. Przygnębiająca, szarobura sceneria stanowi tło dla losów postaci, często doświadczonych ponad miarę, postawionych wobec sytuacji, z których nie ma dobrego wyjścia, a dokonanie wyboru nierzadko oznacza obracające się przeciwko nim konsekwencje lub cierpienie zadane najbliższym. Autorzy filmu pokazują dotkliwy portret zbiorowy, w którym odbijają się nasze słabości, błędy, bezsilność. Stawiają fundamentalne pytania, często nie wprost. Czy nauka daje odpowiedź na wszystkie pytania? Jak należy rozumieć śmierć? Czy dusza istnieje? Jeśli jest Bóg, to dlaczego pozwala na zło? A jeżeli go nie ma, to skąd się wzięło dobro? W jakim stopniu możemy o sobie decydować i jak pogodzić wolną wolę z determinizmem losów? Czy można kłamać, oszukiwać i kraść w imię wyższego dobra? Czy dążenie do prawdy należy uznać za niekwestionowany wybór? Pokazują świat niedoskonały, który porusza i boli, ale ma w sobie jednak pierwiastek dobra.
Wartością dzieła Kieślowskiego i Piesiewicza były również dialogi – powściągliwe, oszczędne, pozbawione zbędnych słów. Znaczenie miały pauzy, niedomówienia, które stanowiły wymowne źródło emocji towarzyszących bohaterom i napięć między nimi. Proporcje między słowami i milczeniem zdawały się precyzyjnie wyważone. Kieślowski zaangażował najlepszych aktorów. W rolach głównych wystąpili, między innymi: Maja Komorowska, Janusz Gajos, Anna Polony, Jerzy Stuhr, Zbigniew Zamachowski i wspomniani już przez mnie Krystyna Janda i Aleksander Bardini. W epizodach mogliśmy oglądać Tadeusza Łomnickiego, Jerzego Trelę, Adama Hanuszkiewicza, Bronisława Pawlika czy kilkuletniego Wojciecha Klatę (świetna, dojrzała rola w Dekalogu I). Odcinki łączyła tajemnicza, milcząca osoba z innego wymiaru, grana przez Artura Barcisia. Ponadto postaci pierwszoplanowe, przypisane do jednego z odcinków, pojawiały się w innej części serialu w drobnych epizodach. Na przykład w Dekalogu III, rozgrywającym się w noc wigilijną, przebrany w strój Mikołaja Janusz (Daniel Olbrychski) mija w drzwiach do budynku Krzysztofa (Henryk Baranowski) z Dekalogu I. W Dekalogu VIII profesorka etyki spotyka na osiedlu, potem zaprasza do domu kolekcjonera znaczków, który stanie się nieobecnym, ale będącym w centrum wydarzeń, bohaterem Dekalogu X.

Wojciech Faruga, reżyser spektaklu Dekalog, wyjaśnia w wywiadzie opublikowanym na stronie Teatru Narodowego, że „przestrzeń, do której zapraszają nas Kieślowski z Piesiewiczem, to jest przestrzeń człowieka, a nie przestrzeń Boga”. Założenie to wydaje się błędne. Dekalog pozbawiony metafizyki zamienia się w serię obyczajowych, publicystycznych historyjek. Nie różnią się one niczym od sensacyjnych opowieści serwowanych nam codziennie przez media. Tak więc wymowa Dekalogu Kieślowskiego i Piesiewicza zostaje uproszczona i strywializowana.  

Reżyser i autor adaptacji Davit Gabunia, w moim przekonaniu, tylko iluzorycznie odnoszą się do ikonicznego obrazu i badają jego aktualność, a właściwie pokazują wizję rzeczywistości mającą niewiele wspólnego ze światem nakreślonym przez Kieślowskiego i Piesiewicza. Szatkują i mieszają wątki, aktorzy grają po kilka ról tak, że trudno się zorientować, z którym przykazaniem mamy do czynienia. Przedstawienie jest wydumane od strony formalnej, wybrane dialogi zastąpiono układami choreograficznymi. Niestety, zabiegi te dodatkowo osłabiają siłę przekazu powielanych przez twórców historii.

Trzeba natomiast pochwalić pracę zespołową aktorów Teatru Narodowego. Szczególnie mocno zapada w pamięć wymiana myśli między Zofią (Sławomira Łozińska) i Elżbietą (Gabriela Muskała), pochodząca z Dekalogu VIII. Zresztą właśnie ten odcinek staje się punktem wyjścia przedstawienia, mającego formę wykładu akademickiego, podczas którego rozpatrywane są problemy etyczne poruszane w filmowym cyklu. Niestety, pomysł wydaje się nieczytelny, a o zamierzeniach Farugi dowiadujmy się z komentarza zawartego w wywiadzie umieszczonym na stronie teatru. Na koniec dodam, że znam klimat Instytutu Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego oraz wspomniane przez reżysera masywne stoły znajdujące się w salach wykładowych, stanowiące inspirację scenograficzną. Kiedy w telewizji po raz pierwszy emitowano Dekalog, byłam studentką Filozofii, ale nie wpadłabym na to, że to właśnie tam twórcy umieścili akcję spektaklu.

02-12-2022

Teatr Narodowy w Warszawie
Krzysztof Kieślowski, Krzysztof Piesiewicz
Dekalog
reżyseria: Wojciech Faruga
adaptacja: Davit Gabunia
dramaturgia: Julia Holewińska
scenografia, kostiumy, światło: Katarzyna Borkowska
muzyka: Bartosz Dziadosz
choreografia: Krystian Łysoń
obsada: Sławomira Łozińska, Edyta Olszówka, Karol Pochew, Małgorzata Kożuchowska, Paweł Brzeszcz, Wiesław Cichy, Mateusz Kmiecik, Adam Sczyszczaj, Gabriela Muskała,
premiera: 8.10.2022 

galeria zdjęć Dekalog, reż. Wojciech Faruga, Teatr Narodowy w Warszawie Dekalog, reż. Wojciech Faruga, Teatr Narodowy w Warszawie Dekalog, reż. Wojciech Faruga, Teatr Narodowy w Warszawie Dekalog, reż. Wojciech Faruga, Teatr Narodowy w Warszawie ZOBACZ WIĘCEJ
 

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
jeden razy osiem jako liczbę:
komentarze (1)
  • Użytkownik niezalogowany jkz
    jkz 2022-12-02   15:39:21
    Cytuj

    świetna, merytorycznie uzasadniona, analiza!