AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Dopóki kula toczy się

Kuliści, choreogr. Weronika Pelczyńska, Teatr im. Jana Kochanowskiego w Opolu
fot. Klaudyna Schubert  

Kuliści to kolejna, po Danse macabre, premiera Teatru im. Kochanowskiego w Opolu, podkreślająca nowy, mocno związany z choreografią rys instytucji. Przy czym, uwaga, tytuł to rzeczownik – kuliści są jak cykliści. Nie oglądamy zatem Kulistych, ale Kulistów, a samo przedstawienie jest zaproszeniem do praktykowania kulizmu.

Zespół Kulistów zaserwował nam intrygującą opowieść – choreograficzny performans zderza się tu z teatrem, którego podstawowym tworzywem jest słowo. Dostajemy historię o tym, jak bardzo zawodne bywają nasze sposoby opisania, zinterpretowania, zdefiniowania świata. Co wcale nie znaczy, że język powinniśmy zawiesić na kołku – raczej zaufać mu tam, gdzie pozwala nam wyraźnie osadzić się w rzeczywistości, ale też otworzyć się na jego bezradność, na sytuację, kiedy w finale wypowiemy z jego pomocą tylko dwa słowa: „nie wiem”. I zamiast wyrzucać z siebie kolejne, przejść na praktykę kulizmu, czyli zwyczajnie, może z początku trochę niezgrabnie, zwinąć się w kulę i potoczyć się po podłodze – na własną rękę, a może, dlaczego nie, w parze, najlepiej z kimś zaprzyjaźnionym.

Na scenie praktykują to rozwiązanie niemal od początku spektaklu Magda Fejdasz i Monika Szpunar, ciasno ze sobą splecione. Ich kula wtoczyła się do opolskiego teatru kilka miesięcy wcześniej, choć ma za sobą dłuższą, bo sięgającą 2019 roku historię. Obie artystki tworzą Laboratorium praktyk siostrzeństwa, w którym z pomocą praktyk ruchowych wzmacniają opartą na dialogu i wzajemnym zrozumieniu dla jednostkowych potrzeb współpracę. Jej emanacją jest właśnie kula, bohaterka Kulistów, którą praktykują we współpracy z Weroniką Pelczyńską, choreografką spektaklu od ponad dwóch lat. Celem jest stworzenie ruchomego układu dwóch ciał dającego obiekt idealnie kulisty. Przy czym, jak podkreśla Pelczyńska, nie idzie tu jedynie o materiał choreograficzny, o wizualny, ruchowy efekt takiej pracy. Równie ważne, a może nawet istotniejsze jest to, co się za nim kryje – kula nie byłaby możliwa bez uważności i empatii jednego z ciał na potrzeby drugiego (i vice versa). Praktykowanie kuli jest zatem praktykowaniem partnerstwa, wzajemnego zrozumienia. A choć już sam sceniczny efekt tej pracy magnetyzuje, to nieustannie zadajemy sobie także pytanie: jak ta kula wygląda „od środka”? Jak to jest – toczyć się przez blisko godzinę, nie robiąc sobie nawzajem żadnej krzywdy? Artystki podkreślają, że bez dbałości o siebie nawzajem nawet ciała z gumy nie pomogłyby uniknąć urazów – tocząc się we dwójkę, trzeba zdać się na wyczucie partnerki/partnera. Zaufać, że pomoże zamortyzować kolejny przewrót i sprawi, że podczas kulania włos ci z głowy nie spadnie, choć ryzyko jest spore.

Zgoła inne pytania zadaje sobie trójka aktorów opolskiego teatru, która towarzyszy kulistkom: Cecylia Jacewska-Caban, Michał Świtała i Konrad Wosik. Cały spektakl zaczyna się zresztą nie tyle od kuli, co od słów zapisanych przez Patrycję Kowańską w dużej mierze na podstawie aktorskich improwizacji. Tekst istnieje tu na dwóch poziomach. Pierwszym z nich jest tzw. raportowanie – aktorzy, którzy przyglądają się kuli, próbują z pomocą krótkich zdań osadzić się na scenie, w swoim ciele, ale też nazwać swój stan, nastawienie wobec tego, co widzą i emocje, jakie towarzyszą tej kontemplacji. Na czym konkretnie polega ta praktyka samoświadomości poprzez słowa? Mówią: „stoję sobie”, „patrzę sobie”, „przyglądam się”,  „dziwię się”, „zastanawiam się”. „Raportowanie” jest wstępem do interpretacji Kulistów, która zaczyna się na scenie, jest częścią przedstawienia i odbywa się przez większą część trwającego około 50 minut spektaklu. Teoretycznie powinno to sprawić, że recenzent, będzie mieć tu z górki. Praktycznie jest tym trudniej, że żadna z perspektyw przyjętych w przedstawieniu nie zawiera w sobie uniwersalnego wytrychu, który otwierałby wszystkie ukryte w Kulistach zamki. Zresztą, nie takie jest założenie.

Bo czy tego ostatecznego wyjaśnienia w ogóle potrzebujemy? Czy jasna i prosta odpowiedź na pytanie, z czym mamy tutaj do czynienia, do czegokolwiek nam się przyda? Odpowiedzi pada tutaj wiele. Kula z dwóch splecionych kobiecych ciał może być przecież ziemskim globem widzianym z odległej perspektywy. Można w niej zobaczyć uosobienie platońskiej idei ludzkiej pełni, kulistego praczłowieka o ośmiu kończynach, którego podział na dwie połówki skazał nas wszystkich na cierpienie związane z brakiem poczucia pełni. Może być podwodnym stworem, Gombrowiczowską Cimcirimci, członkiniami Guerilla Girls, amerykańskiej grupy upominającej się o szacunek dla dokonań kobiet-artystek. A może to przedstawicielki Strajku Kobiet, które splotły się w zwartą bryłę, żeby dać odpór stojącym naprzeciw narodowcom? Może to architektoniczna forma otwarta, jak u Hansenów? Albo Ewa, znajoma Cecylii Jacewskiej-Caban, którą spośród wielu innych opolanek wyróżnia to, że jest w ciągłym ruchu, jakby nigdy nie potrafiła się zatrzymać? A może zamiast wpasować kulę w świat, który już zdążyliśmy nazwać, trzeba dla niej wyczarować słowa nowe, wcześniej nieistniejące?

Można odnieść wrażenie, że w tych próbach interpretacji biorą udział nie tylko aktorzy – także muzyka Natana Kryszka, skomponowana na trzy instrumenty, nawiązująca do różnych stylów od baroku aż po jazz, jest jak próba znalezienia wśród istniejących form takiej, w którą kulę najłatwiej wpasować. Wyjście poza oswojone muzyczne tropy następuje dopiero w finale, kiedy kula toczy się w rytm uspokojonego oddechu.

Z czasem coraz bardziej oczywiste staje się, że zabawa w znajdowanie kolejnych, coraz bardziej absurdalnych prób odczytania prowadziłaby jej uczestników w ślepą uliczkę, gdyby nie to, że do końca pozostaje zabawą. Kula się wymyka, może być i formą otwartą, i Ewą, i dziewczyńską guerillą – czemu nie, żywa bryła jest przecież elementem dzieła sztuki, otwartym na interpretację, może zatem być i tym wszystkim, co zechcemy w niej zobaczyć, i żadnym z tych podpowiadanych przez aktorów sensów. Niewykluczone, że ten ludzki kulisty kształt pokazuje figę z makiem nam wszystkim, próbującym zatrzymać żywy obiekt w kadrze, przyszpilić go, opisać, zdefiniować go i zamknąć. Kula, z której co i rusz wysuwa się a to łokieć, a to kolano, momentami przypomina przecież i zwiniętą pięść z kciukiem przeplecionym pod palcem wskazującym. I nie ma w tym geście agresji czy konfrontacji, raczej zachęta: odpuśćcie, zamiast kombinować pokulajcie się tak, jak to robią aktorzy w finale tej opowieści.

Kulisty kształt, wymuszający ciągły obrót, jest też zaprzeczeniem stałego, hierarchicznego układu, w którym jeden element dominuje nad drugim. I ta prawidłowość znajduje odzwierciedlenie w pracy nad spektaklem – nie ma tu reżysera, są choreografka i dramaturżka, odpowiedzialne za dwa spotykające się w Kulistach nurty: związany z teatrem dramatycznym i tym opartym na choreografii. Koncepcja jest efektem zespołowej pracy, a pojawiający się na scenie artyści zostali opisani w programie nie tylko jako wykonawcy, ale i kreatorzy. Efektem jest urzekająco lekka, oparta na zabawie słowem i ruchem forma, czuła i empatyczna opowieść o spotkaniu dwóch światów i abstrakcyjna baśń o dziewczętach zaklętych w kulę. Całość skrywa w sobie zachętę, żeby od czasu do czasu spróbować nazwać świat w inny, nowy, łamiący nasze przyzwyczajenia sposób.

09-02-2022

Teatr im. Jana Kochanowskiego w Opolu
Kuliści
choreografia: Weronika Pelczyńska
dramaturgia: Patrycja Kowańska
kostiumy: Monika Nuckowska
reżyseria świateł: Joanna Leśnierowska
muzyka: Natan Kryszk
koncept: praca zespołowa
kreacja i wykonanie: Magda Fejdasz, Cecylia Jacewska-Caban, Monika Szpunar, Michał Świtała, Konrad Wosik,
premiera 15.01.2022

galeria zdjęć Kuliści, choreogr. Weronika Pelczyńska, Teatr im. Jana Kochanowskiego w Opolu Kuliści, choreogr. Weronika Pelczyńska, Teatr im. Jana Kochanowskiego w Opolu Kuliści, choreogr. Weronika Pelczyńska, Teatr im. Jana Kochanowskiego w Opolu Kuliści, choreogr. Weronika Pelczyńska, Teatr im. Jana Kochanowskiego w Opolu ZOBACZ WIĘCEJ
 

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
trzy plus dziesięć jako liczbę: