AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Historie i herstorie Solidarności

1989, reż. Katarzyna Szyngiera, Teatr im. J. Słowackiego w Krakowie, Teatr Szekspirowski w Gdańsku
Doktorantka w Katedrze Teatru i Dramatu Uniwersytetu Jagiellońskiego, krytyczka teatralna, kuratorka. Publikuje w „Didaskaliach” i „Dialogu”.
A A A
fot. Bartek Barczyk  

Katarzyna Szyngiera, Marcin Napiórkowski i Mirosław Wlekły w 1989 opowiadają historię Solidarności w taki sposób, by nie wywoływać w publiczności fałszywego przekonania, że sukces polityczny, jaki odniósł ten ruch – a później związek zawodowy – oraz społeczna zmiana, której stał się katalizatorem, były nieuniknione. W musicalu, którego premiera odbyła się na początku grudnia w krakowskim Teatrze im. Juliusza Słowackiego, oglądamy czołowe postaci Solidarności działające w tyglu światopoglądowych sporów i pod presją nierówności ze względu na płeć.

W pierwszej pojawiającej się w spektaklu piosence aktorzy i aktorki oraz tancerze i tancerki powtarzają pytanie, „czy na końcu tej kolejki dają sen?”. Fraza ta z jednej strony odnosi się do śpiewanego przez Krystynę Prońko w latach osiemdziesiątych – a więc w czasie rozwoju Solidarności – Psalmu stojących w kolejce, a z drugiej kładzie fundament sytuacji komunikacyjnej, dzięki której spektakl przez cały czas swojego trwania rozwija się w żywej relacji z publicznością. Zrozumiałość przedstawianych na scenie wydarzeń wiele zawdzięcza estetyce rozpoznawalnej nawet dla osób urodzonych po upadku komunizmu. Jednym z pierwszych przykuwających uwagę elementów scenografii zaprojektowanej przez Milenę Czarnik jest neon z napisem „mięso” ozdabiający fasadę dwupiętrowej stalowej konstrukcji, w oparciu o którą stworzono klika przestrzeni gry. „Parter” zajmują kabiny występujących na żywo muzyków, na poziomie pierwszego piętra widzimy przez szybę realistycznie urządzone wnętrze mieszkania Lecha i Danuty Wałęsów (Rafał Szumera, Karolina Kazoń) oraz kabinę Generała (Rafał Dziwisz), a na piętrze najwyższym zaaranżowano niewielką gablotę, w której najczęściej inscenizuje się impresyjne sceny wspomnień i retrospekcji. Znajdującą się w centrum konstrukcję uzupełniają umieszczone po jej bokach rusztowania, które zmieniają swoje funkcje i zyskują nowe znaczenia wraz z rozwijaniem się opowieści. W pustej przestrzeni z przodu sceny raz po raz pojawiają się pośpiesznie zaaranżowane za pomocą dywanów oraz starych mebli i kwietników wnętrza mieszkań opozycjonistów. Istotnym walorem spektaklu jest to, że zarówno scenografia zaprojektowana przez Czarnik, jak i kostiumy Arka Ślesińskiego nie zamieniły spektaklu w wystawę charakterystycznych dla czasów komuny nostalgicznych gadżetów, którymi współczesny kapitalizm obraca na masową skalę po to, by wytwarzać kolejne zyski.

W 1989 głównymi zasadami, którym podporządkowano przestrzeń, są ruch i zmiana – w dwuipółgodzinnym przedstawieniu opowiedziano historię rozwoju Solidarności w okresie około dziesięciu lat, ale znalazło się w nim miejsce również do „wypadów” w dalszą przeszłość, które pozwoliły twórcom w pogłębiony sposób przedstawić motywacje bohaterów. Dla spektaklu kluczowe jest zresztą, kto i na jakich zasadach staje się bohaterem. Szyngiera już w swoich wcześniejszych pracach teatralnych uruchamiała na scenie feministyczną perspektywę po to, by mówić o wydarzeniach historycznych (tak było na przykład w świetnym rzeszowskim spektaklu Lwów nie oddamy). W krakowskim musicalu kilkukrotnie oddawała głos bohaterkom – między innymi Danucie Wałęsie, Henryce Krzywonos (Dominika Feiglewicz), Alinie Pieńkowskiej (Karolina Kamińska), Krystynie Frasyniuk (Katarzyna Zawiślak-Dolny), Gai Kuroń (Magdalena Osińska), Annie Walentynowicz (Małgorzata Majerska) – nie tylko po to, by opowiedziały o swoich (indywidualnych i kolektywnych) osiągnięciach w pracy działaczek opozycyjnych, ale również po to, by nazwały systemową, symboliczną i ekonomiczną dyskryminację, której doświadczały jako kobiety. Jedną z najsilniej afektywnie oddziałujących scen spektaklu jest ta, w której wspólnie śpiewają piosenkę o swoim doświadczeniu i związanym z nim poczuciu krzywdy, które wzmacnia wymazywanie ich z oficjalnych historii ruchu pisanych już po upadku komunizmu.

Charyzma współtworzących 1989 aktorek Teatru im. J. Słowackiego oraz konstrukcja scenariusza przygotowanego przez reżyserkę oraz Napiórkowskiego i Wlekłego pozwala opowiedzieć historię Solidarności i okresu historycznego, w którym intensywnie się rozwijała, jako historię rodzin. Były to rodziny, których ojcowie spędzali długie miesiące w więzieniach, rodziny utrzymywane pracą i zaradnością samotnych matek, rodziny, w których była obecna przemoc i zaniedbania, ale też rodziny, które spajała wielka miłość. Istotnym czynnikiem kształtującym perspektywę opowiadania w spektaklu historii ostatnich dekad XX wieku w Polsce jest krytyczne spojrzenie na kapitalizm jako owoc transformacji ustrojowej. Postacią, dla której otwarcie polskiej gospodarki na zasady wolnego rynku i towary z Zachodu są najważniejszymi argumentami na rzecz walki opozycyjnej, jest Władysław Frasyniuk (Mateusz Bieryt). Choć został on przedstawiony jako jedna z ofiar komunistycznego systemu opresji, to jego postawa wobec transformacji gospodarczej została przez twórców 1989 skompromitowana. W jednej z pierwszych scen Frasyniuk śpiewa o swoich marzeniach dotyczących niedostępnych w Polsce produktów oraz podróży po Europie, a w jednej ze scen ostatnich zostaje oskarżony przez Jacka Kuronia (Marcin Czarnik) o wypaczenie ideałów Solidarności, która miała koncentrować się przede wszystkim na reformowaniu socjalizmu w taki sposób, by zapewniał obywatelom ekonomiczne bezpieczeństwo. Szyngiera, Napiórkowski i Wlekły przedstawili przemiany roku 1989 w sposób daleki od ich idealizacji. Scena rozmów w Magdalence, w której działania aktorów uzupełniają archiwalne nagrania, odtwarzane na scenie na dużych ekranach, budzi niesmak i prowokuje do stawiania pytań o to, na co współcześnie przymykamy oko, kiedy świadkujemy pisaniu historii Solidarności jako ruchu o nieskazitelnej reputacji. Spojrzenie twórców nie jest przy tym moralizatorskie – wskazując na kompromisy konieczne dla obalenia komunizmu w Polsce, wydają się opowiadać za takim pisaniem historii, które nie pozwala w łatwy sposób przyznawać rację jednym i oskarżać innych.

1989 jest bez wątpienia triumfem reżyserskim Szyngiery, która tworząc ten spektakl, pokazała, że świetnie radzi sobie z przedsięwzięciami łączącymi różnorodne środki artystyczne, wielowątkową i opartą na faktach narrację oraz klarowne przesłanie polityczne. Przedstawienie nie jest inscenizacją tekstu dramatycznego uzupełnianego przez muzyczne numery – całość oparta jest na muzyce i współdziałaniu ze sobą zespołu aktorskiego, tanecznego i muzycznego. Pojawiają się w nim zarówno utwory raperskie, jak i partie wokalne osadzone w stylistyce znanej ze słynnych zachodnich musicali. Choć sformułowanie to zakrawa o banał, trudno nie myśleć o 1989 jako o świetnie naoliwionej maszynie, w której wszystkie części są do siebie doskonale dopasowane i która doskonale sprawdza się w realizacji zaprojektowanego dla niej zadania tworzenia reprezentacji historycznych wydarzeń i wywoływania emocji.

Szyngiera oraz jej współpracownicy i współpracowniczki doskonale rozumieją afektywną mechanikę musicalu historycznego jako formy łączącej intensywnie oddziałujące na emocje rytmikę, melodię oraz narrację. Kiedy spektakl dobiegał końca, zastanawiałam się nad tym, na wydobyciu jakiego tonu ta świetnie działająca maszyna się zatrzyma. W przedostatniej scenie widzimy Jacka Kuronia, który upozowany na Stańczyka z obrazu Jana Matejki zadaje gorzkie pytania o przyszłość postkomunistycznej Polski oraz polityczne dziedzictwo Solidarności. Pytania te brzmią tym smutniej, że z dzisiejszej perspektywy wiemy już, że Solidarność jako projekt społeczeństwa obywatelskiego opartego na bezpieczeństwie i równości w znacznej mierze został zdewaluowany, a transformacja ustrojowa doprowadziła do zastąpienia przemocy politycznej komunizmu przemocą ekonomiczną generowaną przez kapitalizm. Zakończenie musicalu tą sceną byłoby gestem, który z pewnością wpłynąłby na jego odbiór jako całości. Twórcy zdecydowali się jednak umieścić za tą sceną kolejną, w której ze sceny płynie wykonywana przez wszystkich wesoła piosenka. Naturalnie afektywną konsekwencją pojawienia się takiego utworu jest poderwanie się publiczności do owacji i wielokrotnego powracania aktorów i tancerzy na scenę.

Nazwanie afektywnej mechaniki 1989 nie oznacza sformułowania wobec spektaklu zarzutu o nadużycie formy czy manipulację przekazem. Wspaniale, że taki spektakl powstał w teatrze, który ma możliwość grania dla szerokiej publiczności i w którym pracują artyści i artystki doskonale przygotowani do wyzwań, jaki generuje ta forma artystyczna. I świetnie, że powstał w koprodukcji z Teatrem Szekspirowskim, dzięki czemu będzie regularnie pokazywany w Gdańsku – miejscu kluczowym dla legendy Solidarności, a jednocześnie mieście, w którym rzadko na publicznych scenach powstają spektakle oferujące wyrazistą wypowiedź polityczną.

14-12-2022

Teatr im. J. Słowackiego w Krakowie, Teatr Szekspirowski w Gdańsku
1989
reżyseria: Katarzyna Szyngiera
pomysł: Marcin Napiórkowski
muzyka: Andrzej „Webber” Mikosz
scenariusz: Marcin Napiórkowski, Katarzyna Szyngiera, Mirosław Wlekły
teksty piosenek i szkice linii wokalnych: Marcin Napiórkowski
redakcja rapów i teksty utworów Debata, Porozmawiajmy: Patryk „Bober” Bobrek
tekst utworu Olo, game changer: Patryk „Bober” Bobrek, Antoni Sztaba
tekst utworu A co jeśli wygramy?: Adam „Łona” Zieliński
partie wokalne: Mateusz Bieryt
choreografia: Barbara Olech
scenografia: Milena Czarnik
kostiumy: Arek Ślesiński
światło: Paulina Góral
zespół muzyczny: Piotr Bolanowski, Jan Kusek, Jarosław Pakuszyński, Wojciech Długosz
obsada: Bartosz Bandura, Mateusz Bieryt, Marcin Czarnik, Wojciech Dolatowski, Rafał Dziwisz, Dominika Feiglewicz, Karolina Kamińska, Karolina Kazoń, Julia Latosińska, Małgorzata Majerska, Daniel Malchar, Dasha Melekh, Paulina Narożnik, Magdalena Osińska, Dominik Stroka, Antoni Sztaba, Rafał Szumera, Katarzyna Zawiślak-Dolny
premiera: 2.12.2022

galeria zdjęć 1989, reż. Katarzyna Szyngiera, Teatr im. J. Słowackiego w Krakowie, Teatr Szekspirowski w Gdańsku 1989, reż. Katarzyna Szyngiera, Teatr im. J. Słowackiego w Krakowie, Teatr Szekspirowski w Gdańsku 1989, reż. Katarzyna Szyngiera, Teatr im. J. Słowackiego w Krakowie, Teatr Szekspirowski w Gdańsku 1989, reż. Katarzyna Szyngiera, Teatr im. J. Słowackiego w Krakowie, Teatr Szekspirowski w Gdańsku ZOBACZ WIĘCEJ
 

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
trzy plus dziesięć jako liczbę:
komentarze (1)
  • Użytkownik niezalogowany Bartosz
    Bartosz 2022-12-14   12:44:07
    Cytuj

    Jacek Kuroń, nie Maciek.